SZUKAJ W POSTACH

Drodzy Czytelnicy.
W marcu 2016 straciliśmy kontrolę nad blogiem. Po wielu miesiącach odzyskaliśmy dostęp do konta i wracamy do Was. Posty datowane między 03.3016 a 12.2017 to rekonstrukcja wydarzeń w tego okresu. Bieżące posty datowane są od 2018 roku.

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yaounde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yaounde. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 marca 2019

Do której klasy chodzi moje dziecko, czyli szkolnictwo w Kamerunie

W Kamerunie, podobnie jak we wszystkich byłych koloniach francuskich, przyjęto francuski model systemu edukacji.
Jest on bardzo sformalizowany i ogromnie ustrukturyzowany.

W wersji francuskiej wydzielić w nim można trzy główne poziomy nauczania: obejmujące 5 lat nauki (obecnie już 6 - doszedł poziom SIL) szkolnictwo podstawowe (rico/es primaire), liczące łącznie 7 klas szkolnictwo ponadpodstawowe (enseignement secondaire) oraz szkolnictwo wyższe.
Każdy z nich dzieli się na dwa lub trzy poziomy pośrednie kończące się egzaminami sprawdzającymi, przy czym kończący poziom ponadpodstawowy egzamin maturalny ma miejsce już na uniwersytetach i otwiera drogę do ostatniego - trzeciego - poziomu edukacji (l'enseignemet superieure).

Szkolnictwo podstawowe dzieli się na trzy segmenty: dwuletni kurs przygotowawczy (cours preparatoire) - SIL i CP, dwuletni kurs elementarny (cours elementaire) - CEl i CE2), oraz dwuletni kurs średni (cours moyen) - CM1 iCM2 -. Ukończenie ostatniej klasy kursu średniego daje świadectwo szkoły podstawowej - tzw. CEPE (Certificat d'Etudes Primares Elementaires). W tych klasach SIl to 1 kl. szk. podst; CP - 2 kl. szk. podst, CE1 i CE2 - to kl. 3 i 4, a CM1 i CM2 to kl. 5 i 6 szkoły podstawowej wg polskiego systemu eduakacji.

Szkolnictwo ponadpodstawowe dzieli się na dwa pośrednie poziomy: premier cyc/e - czteroletnie gimnazja (koledże - ColIeges) oraz second cyc/e - trzyletnie licea (lycees).
Gimnazja mogą mieć profil humanistyczny (np. colleges d'enseignement general) - CEG lub ścisły (colleges d 'enseignement seconder) - CES.
Wzorowany na francuskim, kameruński system szkolnictwa średniego dopełniają (w niewielkiej liczbie) gimnazja techniczne i handlowe (colleges d 'inseignement technique industriel et commercial) czyli tzw. CETIC oraz ich oddziały rzemieślnicze, rolnicze lub gospodarcze (section artisana1es,rura/es, menageres) - SARIAM.
Osobną kategorię tworzą jeszcze w Kamerunie szkoły kształcące nauczycieli, na różnych poziomach - ecole normale oraz, typowe dla całej Afiyki, różnego typu kursy kształcące i dokształcające nauczycieli, usytuowane przy uniwersytetach, lecz dostępne dla osób bez świadectwa maturalnego lub nawet gimnazjalnego. Klasy w liceach liczone sa zwykle odwrotnie niż w Polsce - zaczyna sie w klasie 6 lycee (1 liceum) i kończy w klasie T - terminal, która jest klasą egzaminacyjną następującą po ukończeniu 1 lycee (6 klasy liceum). W przypadku szkół technicznych np. CETIC numeracja jest jak w Polsce - od 1 klasy CETIC w górę.

Jak można się przekonać, w miejscowościach (np. w Mandamie), gdzie szkoła istnieje już kilkanaście lat, do nowych rad wioskowych wybiera się już nie tylko starców i przywódców grup pokrewieństwa, lecz głównie osoby posiadające świadectwo ukończenia szkoły. Posiadanie go - jest w Afryce bardzo ważne. Z racji braku infrastruktury technicznej i cyfryzacji, to na uczniu spoczywa obowiązek udowodnienia ukończenia danego poziomu edukacji, pilnowanie świadectw oraz kart egzaminacyjnych. W przypadku ich zgubienia, nie zawsze da się odtworzyć historię danej osoby oraz udokumentować wszystko z poziomu rządowego (samorządowego), a proces odtwarzania zagubionych lub zniszczonych dokumentów może trwać miesiącami i jest kosztowny.

Żródło. Opracowanie RYSZARD VORBRlCH, UAM

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Gabrielle – jak opłacić studia, gdy babcia wymaga pomocy po trudnej operacji?

Nauka trwa 2 lata, a po 2 roku studenci otrzymują dyplom ukończenia. Na drugim roku maja przed wszystkim staż. Gabrielle pracowała w wakacje 2016 oraz uzyskała pomoc od babci, by mogła opłacić wpisowe i pierwszą wpłatę ok. 650euro. Cały rok akademicki 2016-17 to jednak całość 1850 euro. Do zapłaty zostało 1150 euro. Gabrielle jest sierotą zupełną – jej rodzice nie żyją, a opiekuję się nią właśnie bardzo wiekowa babcia. W ostatnim roku babcia złamała nogę i 6 miesięcy była leżąca po operacji, opiekowała się nią Gabrielle. Zaczęła chodzić i prowadzi mały komers (stragan uliczny), by utrzymać siebie i wnuczkę.

Gabrielle zdała w 2016 roku maturę i dostała się na studia komunikacja i dziennikarstwo.
Wpłaty na naukę Gabrielle można dokonać na rachunek: 65 2490 0005 0000 4520 4418 9818, pod tytułem: „Gabrielle, komunikacja – darowizna”.
Rok akademicki dobiega końca, a saldo pozostaje niezmienne, gdyż pełna kwota odstrasza większość osób. Każda wpłata ma znaczenie.
Aktualizacja: wpłaty w 2017 roku  - 350 EUR 1, pozostało w 2018 roku 800 EUR

niedziela, 24 grudnia 2017

Życzenia Świąteczne Boże Narodzenie 2017

W tym roku życzenia składa Referentka Misyjna Zgromadzenia Sióstr św. Dominika, z którym współpracujemy od lat w 3 miejscach na świecie. Zespół Fundacji dołącza się do życzeń, a ciepłe słowa i myśli kierujemy nie tylko do przyjaciół misji, ale do wszystkich, którzy pomagają razem z nami lub ze wsparcia korzystają, zarówno w Polsce jak i poza granicami. Razem tworzymy tę Fundację.


wtorek, 31 października 2017

Grace na wymarzonym stażu

W ciągu 5 lat, aż 13 osób wsparło nasza studentkę Gracez Kamerunu w jej drodze po lepsze jutro. Dzięki wpłatom 13 Darczyńców – jednorazowym lub cyklicznym. Gdy we wrześniu 2013 roku cieszylismy sie z sukcesu 16latki, która dostała się na studia, nikt nie wiedział, jak dokładnie dalej potoczą sie jej losy .

Wyjątkowa uczennica i przesympatyczna dziewczyna, która chciała zmieniać świat. Swój świat. Nasz świat. Ideą Fundacji jest ułatwienie edukacji tym dzieciom, które naprawdę chcą, starają się, mimo przeciwności jakich w krajach rozwiniętych nawet nie możemy sobie wyobrazić. Grace miała wtedy 16 lat i była właśnie taką osobą.

Nie chciała być zmuszona do korzystania z pomocy wolontariuszy i organizacji humanitarnych przez całe życie, chciała mieć wiedzę i możliwości, które pozwolą się jej rozwijać i zarabiać. To dla takich osób jak ona istnieje fundacyjny program edukacyjny Adopcja Serca – nie po to, by uzależnić Afrykańczyków od naszego wsparcia, ale by dać im podstawy, aby sami zmieniali rzeczywistość jaka ich otacza. Im więcej pomożemy wykształcić, tym kraje, a nawet kontynenty – szybciej staną na nogi. Jest to perspektywa długoterminowa, dla wielu zbyt szeroka, ale my wierzymy, że choć działamy lokalnie – krok po kroku – zmieniamy świat globalnie.
Grace zdała wtedy egzaminy na 3letnie studia pielęgniarskie, których koszt roczny wahał się między 1570, a nawet 1800 EURO. Dziś, na 5tym roku akademickim odbywa staż. Bezpłatny.
Ten rok nas nic nie kosztuje, a ona już pomaga ludziom ze swojej okolicy. Pracuje w szpitalu. W kwietniu, gdy go zaczynała, pracował głównie przy dokumentach, dziś zajmuje się pacjentami. I zmienia świat lokalnej społeczności na lepsze. Wróci na studia uzupełniające magisterskie w przyszłym roku, po zakończeniu stażu. Poniżej Grace z babcią w roku 2013 i 5 lat później, w szpitalu.

Adopcja serca to pomoc zespołowa i tylko wspólnie możemy zmieniać życie dzieci i młodzieży, które bez naszej pomocy skazane są dorosłość w biedzie i głodzie. Wiele osób decyduje się na pomoc dziecku indywidualnie, koniecznie w pojedynkę. Opłaty za wiele dzieci przekraczają jednak możliwości jednej osoby lub jednej rodziny, pomoc staje się tak minimalna, że aż nieracjonalna. Wielu z naszych Podopiecznych potrzebuje rocznie między 360 – 700 USD do nawet 1800 EUR w przypadku studentów. Jeśli możesz pomóc i zostać Współrodzicem, masz w sobie pokorę, by dzielić się sukcesem, tak jak cieszy się dziś 13 osób z sukcesu Grace – napisz do nas: adopcja@majaprzyszlosc.org.pl

Wszystkim studentom życzymy powodzenia w bieżącym roku akademickim.

sobota, 1 lipca 2017

Wspieramy przedsiębiorczość: Michelle i jej narzędzia fryzjerskie

Michele napisała do nas list. Uczyła się pilnie i chciałaby dostać szansę i udowodnić, że umie się za to odwdzięczyć – przede wszystkim mamie.
Ukończyła szkołę fryzjerską, jednak bez znajomości trudno jej znaleźć zatrudnienie. Aby zacząć samodzielne życie i pomóc mamie, potrzebuje wsparcia by zakupić podstawowe materiału na początek i drobne wyposażenie zakładu fryzjerskiego.

Poza listem od Michele, s.Alina napisała do nas tak: 
„Pragnę potwierdzić znajomość Michele, która prosi o pomoc wyposażenia zakładu fryzjerskiego. Od 5 lat znam tę rodzinę, mama finansowała jej formację fryzjerską, jednak nie stać ją na zakup potrzebnych materiałów, by Michele mogła rozpocząć pracę. Ma bowiem drugą córkę, której finansuje studia. Mama pracuje jako nauczycielka w liceum, samotnie wychowuje dzieci. Dziękuję za pomoc w imieniu rodziny a także samej zainteresowanej oraz własnej. Mam nadzieje ze pomoc pomoże w rozpoczęciu samodzielnej pracy.”
Chcielibyśmy docenić mamę, która mimo trudności pracuje, wychowuje dzieci i w dodatku wie co to edukacja i jak jest ważna. Nie każda mama w kraju Afrykańskim to rozumie, żyjąc problemami i desperacją dnia codziennego.
Chcielibyśmy także docenić Michele, której nie finansowaliśmy nauki, ale możemy dofinansować start w dorosłość.
Aby to zrealizować potrzebujemy: 4278,29zł
Zakupimy za to:
  • maszynkę do golenia
  • suszarkę fryzjerską
  • suszarkę hełmową
  • nożyczki , szczotki, grzebienie i pozostałe akcesoria fryzjerskie właściwe dla afrykańskich włosów i fryzur
  • maszynę do odkażania
  • podstawowe kosmetyki na dobry początek
Po zakupie i rozpoczęciu działalności Darczyńca otrzyma zdjęcia oraz list Michelle.
Od Fundacji – najszczersze formalne podziękowania.
Będziemy także monitorować funkcjonowanie zakładu Michele w przyszłości.
Możesz pomóc? /wsparcie jednorazowe lub w ratach, nie jest to przystąpieniem do wieloletniej adopcji/

Napisz na adopcja@majaprzyszlosc.org.pl

piątek, 30 czerwca 2017

Francis absolwentem. Ukończył studia.

Francis jest półsierotą. Tato nie żyje, a mama mieszka w wiosce, a nie w mieście. Francis jest już od kilku lat na własnym utrzymaniu, niestety z tego powodu na szkołę już nie wystarczało. Stąd potrzebna była pomoc, by mógł ukończyć studia.

Zdanie egzaminów i zdobycie dyplomy zawdzięcza sobie, ale bez Rodziców Adopcyjnych, którzy wpłacali na jego studia, nie miałby szansy udowodnic co porafi. Dziś to już ukształtowany młody człowiek z dużym doświadczeniem zdobytym podczas praktyk i wiedzą, jakiej nie ma wielu Kameruńczyków. Pracuje i pomaga na misji, gdy tylko ma na to czas.

W maju tego roku Francis odebrał dyplom Wydziału Ekonomii i Zarządzania, którego kopię z dumą przekazał Rodzicom Adopcyjnym w Polsce. Na zdjęciu poniżej prowadzi na misji korepetycje sobotnie dla młodszych uczniów, robi to od lat, aby zrewanżować się za pomoc jaką sam otrzymał.

Studenci sa dla nas bardzo cei. Ukończenie uczelni to zwieńczenie wielu lat pracy, najczęściej w warunkach dużo trudniejszych niż studenci w krajach Europy, choćby ze względu na dostępność kierunków, podejście nauczycieli, czy stosunek rodzin do edukacji - często brak wsparcia.

Szczegóły adopcji studenta:
http://www.majaprzyszlosc.org.pl/studenci-adopcja-serca

piątek, 3 lutego 2017

Informacje o ugrupowaniu Boko Haram z Kamerunu

Zapytaliśmy s.Alinę z placówki w Yaounde w Kamerunie o jej odczucia i obserwacje dotyczące sytuacji społecznej w ostatnim czasie, w związku z niepokojącymi doniesieniami z mediów, gdyż dostajemy zapytania od Rodzicow Adopcyjnych interesujących sie na bieząco sytacją w krajach Afryki.

Poniżej mamy jej komentarz do sytuacji, dotyczący okolic gdzie mieszka ona i nasi podopieczni z tego rejonu:

"Jeśli chodzi o niepokojące wiadomości to wciąż takie są. Nadal sekta islamska Boko Haram zajmuje północ Kamerunu i wielu niewinnych ludzi ginie dużo żołnierzy, ale oficjalnie w kraju nie mówi się o tym by nie panował większy strach niż jest. Wzmożone są wszelkie kontrole policyjne we wszystkich publicznych biurach, marketach szkołach itd. Sprawdzane są torebki i na każdym kroku widać policję -  czy to w cywilu czy w mundurze. W wiezieniach jest coraz większa liczba członków Boko Haram, ale ich jest tak dużo i wszędzie, że nie wiadomo puki co, jak kraj rozwiąże ten problem i czy zdoła go w ogóle okiełznać. Jedno jest dobre w tym wszystkim - póki co nie ma otwartego prześladowania chrześcijan, jak w Nigerii. To na pewno.  s. Alina"

Fragment dotyczący Boko Haram mamt także w liście od naszego studenta Bartranda do Rodzica Adopcyjnego, wspominam tak, że problemy z Boko Haram destabilizują sytuację na północy Kamerunu, w tym sytuacje uczniów szkół średnich i studentów, placówki mogą być niedługo zamykane na bliżej nieokreślony czas. 
Oby te prognozy się nie sprawdziły.

piątek, 1 lipca 2016

Francis ukończył staż z wyróżnieniem. Program edukacyjny Adopcja Serca działa.

Francis jeden z naszych podopiecznych z Kenii jest studentem zarządzania po skończonej wcześniej antropologii. Bardzo wczesną wiosną prosiliśmy o wsparcie dla niego w wysokości 120 EURO w związku ze stażem. W ciągu kilku dni napisała do nas p. Agnieszka i wraz z mężem dofinansowali Francisowi staż. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za ten dar.
Poniżej listy Francisa z informacjami o samym stażu oraz już po nim. Program stypendialny adopcja serca naprawdę działa. Wykształceni, mogą znaleźć pracę i nie są już beneficjentami pomocy. Teraz Francis sam utrzyma i wykształci swoją rodzinę,a jego życie będzie na pewno inne niż niepiśmiennych rodziców. Może być szczęśliwsze, bo mniej głodne – to już wszystko w rękach Francisa, ale przynajmniej ma wybór. Starsze pokolenia go nie miały.
Francis ukończył staż z wyróżnieniem, co ogromnie nas cieszy i napawa dumą.Wiemy już także, że zrobił bardzo dobre wrażenie z w jednej z firm i najprawdopodobniej ma już tam zapewnioną pracę po studiach :) Gratulujemy!
Szkoła wysłała go do 8 (ośmiu) przedsiębiorstw, aby sprawdzić te wszystkie wiadomości w praktyce i go ocenić. Pozwoli to firmom oraz nam zapoznać się ze sobą nawzajem. Z tego też względu, musiał zapłacić jeszcze sumę 80000 FCFA = 120 euro aby dostać się na staż, które były mu potrzebne do pracy w tych firmach (3 w Duala, 1 w Edea, 4 w Limbe).
List o stażu:
„Droga rodzino,
Staż, na który wyjeżdżam jest stażem akademickim. Jest nas w sumie 40 studentów. Będziemy się przemieszczać między miastami Duala-Jaunde; Duala-Limbe; Duala-Edea. Odległość między Duala-Jaunde to 201,62 km, odległość między Duala-Edea to 66 km, natomiast odległość Duala-Limbe to 71 km.
Będziemy mieszkać w motelach opłacanych przez szkołę. Zadaniem komisji stażystów jest znalezienie moteli, które będą znajdowały się blisko miejsc pracy.
W każdej ze struktur lub firm będziemy współpracować z Konsultantami do Spraw Finansowych (Rattachés des Affaires Financières – RAF) oraz księgowymi (COM.M). Każdy student musi teraz posiadać swoje rzeczy potrzebne do pracy w firmie, to znaczy terminarze i teczki na dokumenty, których jeden zestaw kosztuje 120 euro.  Moim zadaniem jest sporządzić  następujące dokumenty: OPD (Operations Diverses – Różne Operacje); DRF (Demande de Remboursement Financer – Wniosek o Zwrot Opłat); BIDA (Bank IDA); ACL (Achat Locaux – Zakupy Lokalne). Spędzamy w każdej firmie jeden lub dwa dni, według kolejności przyjazdu każdego ze studentów. Trwa to w sumie półtora tygodnia. Nasza praca obejmuje zajmowanie się księgowością lub bilansami w formie konsultacji z działem finansów, wpływami i wydatkami za każdy miesiąc od stycznia do marca.
To w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o te firmy.
Dziękuję wam za waszą dobroć, którą mi okazaliście. Dziękuję wam bardzo i pozdrawiam was.
Francis”

A oto list po stażu:
Witajcie, droga rodzino!
Niebo dało mi kolejną okazję, aby podzielić się z Wami moimi nowinami i otrzymać Wasze. Piszę do Was ten list z radością. Mam nadzieję, że jesteście w dobrym zdrowiu, niezależnie od pogody, jaka u Was w tej chwili panuje.
Tutaj mamy się dobrze. Aktualnie trwa pora deszczowa i niemal każdego wieczora w mieście stołecznym Jaunde pada. Miło spędziliśmy święta wielkanocne. Następnie natomiast zostaliśmy zaproszeni do świętowania 800 lat istnienia zakonu Dominikanów… ale, niestety, wypadało to w te same dni, co mój staż akademicki. Odbywał się on w gospodarczej stolicy, czyli Duali, a także w Limbé nad morzem oraz w Edéa, która znajduje się między Dualą a Jaunde. Trwało to półtora tygodnia, a więc dziesięć (10) dni. Moim zadaniem było sporządzanie raportów finansowych w związku z dokumentami wyjazdowymi każdego z pracowników. W końcu tworzono na tej podstawie dokumenty o których pisałem w poprzednim liście. Staż minął w porządku i czekam na referencje z różnych firm, w których pracowałem. Teraz już wróciłem, aby uczyć się nowych przedmiotów i przygotować się do zajęć na drugim roku. Poza tym, nadal pomagam na misji młodszym uczniom, przygotować się do pisania egzaminu BEPC (gimnazjalnego) w środy i soboty.
Dziękuję Wam za Wasz ogromny wkład w to, że możemy brać udział w ŚDM w Polsce. Ale na razie czekamy na otrzymanie wiz od Ambasady i dużo modlimy się w tym celu. Będę Wam przesyłał informację na bieżąco.
Moi kochani, przyjmijcie moje najszczersze wyrazy wdzięczności.
Pozdrawiam Was!
Francis
Jedynym cieniem w ostatnich tygodniach był fakt, że przez zaniedbanie urzędnika (zagubione dokumenty) Francis nie otrzymał jednak upragnionej wizy na przyjazd do Polski na Światowe Dni Młodzieży i nie udało nam się z nim spotkać, gdyż nie dane było mu przyjechać na to ważne wydarzenie.

----

W chwilach, gdy stosunkowo niewielkie koszty pojawiają się nagle, trudniej jest poprosić o pomoc. Czasem to kwestia godzin – jak w przypadku zdecydowania się na staż lub np. dofinansowania leczenia dziecka w szpitalu, przewozu dziecka niepełnosprawnego lub wysłaniu paczki z darami o dużej wartości, czy ubezpieczeniu wolontariuszy na akcji charytatywnej.
Bardzo pomocne są wtedy środki stałe w organizacji.
Zlecenie na 15-20 zł, ustawione na dogodny dla Darczyńcy dzień miesiąca.


Jeśli możesz ustawić 20 zł, jako stałe miesięczne zlecenie „na realizację celów statutowych – darowizna” – będziemy Ci ogromnie zobowiązani. Z tych środków korzystamy w sytuacjach, gdy zrobienie akcji, zbiórki, projektu nie wchodzi w grę, a sprawa nagli lub w sytuacjach, gdy brak środków na rzeczy drobniejsze, uniemożliwia nam pozyskanie lub wygenerowanie z działalności większej puli pieniędzy na potrzeby Podopiecznych.
Dane do stałego zlecenia (można je ustawić na rachunku bankowym w każdym banku):
Fundacja Mają Przyszłość
ul. Młyńska 45
62-070 Konarzewo
Alior BAnk: 65 2490 0005 0000 4520 4418 9818
Tytuł zlecenia: „darowizna na realizację celów statutowych”
Kwota 10 – 15 – 20 zł (lub wg uznania)
/wszystkie darowizny można odliczyć w zeznaniu rocznym PIT / CIT)/

Pokusimy się nawet o prośbę, by po 3-4 miesiącach napisać do nas, jeśli ten brak 10-20 zł faktycznie się odczuje. Jeżeli na koniec miesiąca dopada Cie myśl „gdybym nie przekazał, byłoby mi teraz łatwiej” lub „a jednak ta kwota robi różnicę na budżecie domowym”, „żałuję”- chętnie przeczytałabym, czy tak jest. Być może. Nie wiemy.
Koniecznie napisz nam o tym jak czujesz się ze stałym zleceniem: fundacja@majaprzyszlosc.org.pl

Być może masz inną Organizację, która jest Ci bliższa – pomaga zwierzętom, działa w obszarze ekologii – złóż stałe zlecenie na 10 zł dla nich. Nie zaszkodzi im na pewno :)

poniedziałek, 30 maja 2016

21 stycznia, badanie na malarię

Malaria to choroba ciężka i nieleczona na pewno zbiera śmiertelne żniwo. Niemniej jest w Polsce i wielu krajach "cywilizowanych" demonizowana, przez co osoby jadące do Afryki, poza szczepieniami przyjmują jeszcze zapobiegawczo i przez dłuższy czas bardzo obciążające organizm leki.
To decyzja indywidualna każdego podróżnego, niemniej jeśli nie jedzie się do ścisłego buszu na kilka tygodni, bez dostępu do punktu medycznego, to  może warto przemyśleć ten krok.

W Tanzanii czy Kenii spotkaliśmy wiele punktów medycznych posiadających leki na malarię dużo nowszej generacji, a przez to lepsze, bardziej efektywne, ale i mniej szkodliwe dla organizmu.
Są także dużo tańsze, bo powszechne. Cena odzwierciedla ich jakoś - najtańsze specyfiki są najstarsze, leki najnowszej generacji kosztują więcej, ale nadal są to ceny przeciętnych leków w kraju.
Warto skonsultować nasza sytuację z osobami z którymi zamierzamy się spotkać lub podróżować na miejscu, a nie tylko z lekarzem na oddziale chorób tropikalnych w Polsce.
Także badanie malarii przeprowadzić można na miejscu i zalecam zakup kilku testów na czas podróży. Wykonanie go z krwi zajmuje kilka minut, a ma wysoką skuteczność. I nie wymagane jest na tym etapie laboratorium. Po uzyskaniu pozytywnego wyniku z "domowego" testu - należy udać się do najbliższego punktu medycznego, który najczęściej wygląda tak:





niedziela, 27 marca 2016

Wielkanoc 2016 - życzenia dla Darczyńców od s.Aliny


Z naszymi dzieciakami rozpoczęłyśmy w wielki poście modlitewne wizyty w ich domach. W roku miłosierdzia modlimy się wspólnie koronką do Bożego miłosierdzia z całymi rodzinami przy okazji domowych odwiedzin. Niektórzy czekają na nas i bardzo to przeżywają a w niektórych domach jak zawsze brak rodziców…


Kochane Rodziny Fundacji Mają Przyszłość !
Bardzo wszystkich serdecznie pozdrawiam już świątecznie i przesyłam najlepsze życzenia wielkanocne.
Niech Zmartwychwstały Jezus przeniknie nasze serca swoim światłem, niech rozpromieni wszystkie mroki, uleczy rany, umocni nadzieje oraz napełni miłością byśmy każdego dnia byli świadkami Jego miłosierdzia. Prawdziwie radosnych pełnych rodzinnego ciepła czasu Wielkiej Nocy z darem modlitwy, polecając się Waszej s.Alina
….a w Yaounde ciepło w tym roku pora sucha jest naprawdę sucha bo od listopada nie było deszczu. Stąd ciężko z ogromną ilością kurzu po ciężkim harmatanie ( burzy piaskowej). Wiele osób choruje z powodu trudności z oddychaniem, nas też nie ominęło…ale od Wielkiego Tygodnia zaczęło padać jest więc chłodniej i cóż dachy ciekną nadal…
Słabsi w nauce nadal przychodzą na naszą misję na korepetycje, które udzielają im nasze siostry Rose i Adrienne. Natomiast młodym szczególni e tym, których czekają egzaminy pomagają nasi studenci Francis i Bernard. Czasu coraz mniej a egzamin trzeba zdać. Z naszą młodzieżą dominikańską wykonujemy dziesiątki różańca. Dzięki tej akcji młodzi mogą zarobić sobie na wzięcie udziału w pielgrzymce czy zakupie koszulki grupowej. Młodzi są bardzo zaangażowani i dobrze im idzie praca.
W parafii trwały ostatnie etapy przygotowań naszych katechumenów do przyjęcia sakramentów świętych w wigilię paschalną. W tym roku grupa liczyła 100 katechumenów. Wiele pracy ale i wiele radości o wciąż prośba o modlitwę by wytrwali w Łasce Bożej do końca ich życia. Było naprawdę pięknie , wśród całej grupy 13 dzieciaków, które mamy pod opieką, przyjęło sakramenty chrztu i I Komunii -stąd tym radość większa. Tym razem rodzice dzieciaków byli naprawdę zaangażowani w przygotowanie dzieci do ich święta. I chyba po raz pierwszy całymi rodzinami byli obecni z dzieciakami na Mszy świetej, towarzysząc im w tym ważnym dla nich momencie.
Tradycyjnie już w Wielką Sobotę dzieciaki kolorowały i dekorowały pisanki wielkanocne…to ich radość, niektórzy dumnie wracali do domów z kolorowana przez siebie pisanką a niektórzy nie mogli oprzeć się i po skończeniu spotkania z apetytem je zjedli.
Kochani dotarła do nas także paczka z darami od Fundacji– bardzo Dziękujemy za pasty i szczoteczki do zębów, oraz pozostałe dary! dzieciaki także otrzymały także mydło więc szczęścia i radości było wiele. W Kamerunie nadal niespokojnie, na północy wciąż giną niewinni z rąk islamskiej sekty boko haram. W centrum i innych regionach kraju spokojniej lecz zmożone kontrole nie ustają. Stolica jest pod szczególna kontrolą policji, wojska. Nadal powierzamy Wam modlitwę o trwały pokój.

A przed nami wielkie wydarzenia roku jubileuszowego 800 lat Zakonu Dominikańskiego. Pierwszy tydzień kwietnia będziemy przeżywać tydzień dominikański z udziałem całej rodziny dominikańskiej tj.sióstr, braci, świeckich konsekrowanych oraz młodzieży dominikańskiej. Wcześniej już tradycyjnie młodzi wzięli udział w marszu modlitewnym. A teraz przygotowują inscenizację „Hymnu o miłości”, który przedstawią podczas świętowania.

Kochani bardzo serdecznie Was wszystkich pozdrawiam dziękujemy z serca za każdą pomoc i dary , wciąż się polecamy zapewniając o modlitwie w Waszych intencjach. Niech Miłosierny Ojciec błogosławi Wam i Waszym rodzinom w obfitości. Z wdzięcznością serca s.Alina

niedziela, 17 stycznia 2016

List świąteczny od s.Aliny do osob zaangażowanych w naszą adopcję w Kamerunie


Yaounde 15.12.2015

Kochani Rodzice i Przyjaciele Fundacji Mają Przyszłość! 
                                          
Bardzo Was wszystkich gorąco witam i serdecznie pozdrawiam w tym szczególnym świątecznym czasie z Yaounde! Czas mija szybko i już święta do których przygotowywaliśmy się bardzo intensywnie z naszymi dziećmi i młodzieżą. Podczas świętowania w parafii grupa naszych dzieciaków zaprezentowała przygotowany taniec oraz recytacje. Wszyscy świetnie się bawili, nie brakowało radości i miłych niespodzianek. Dziękuję wszystkim, za pomoc. 

A co u nas nowego?  Od połowy października jestem na nowo w Kamerunie po nieco dłuższym pobycie w Polsce ze względów zdrowotnych. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy w tym czasie wspierali mnie swoją modlitwą! Pan Bóg pozwolił mi powrócić do Kamerunu, wracam więc do pełni sił. A w tym roku nasz skład wspólnoty powiększył się jesteśmy we 3. Mam pod opieką nasze dwie siostry Kamerunki, które przygotowują się do złożenia ślubów wieczystych. Bardzo polecam Waszej modlitwie s.Rose i s.Adrienne. Jeśli nie będzie przeszkód nasze Kameruńskie junioratki przyjadą do Polski w przyszłym, roku by poznać Zgromadzenie, wziąć udział w światowych dniach młodych z Ojcem świętym Franciszkiem oraz 8 sierpnia złożyć w naszym klasztorze w Wielowsi śluby wieczyste. Wielkie wydarzenia przed nami wszystko składamy w ręce Bożej Opatrzności prosząc o modlitwę.                                                                                                                                  

Z pomocą s.Adrienne nasi podopieczni dzieci i młodzież rozpoczęli jak wszyscy uczniowie nowy rok szkolny. I jak zawsze spora ich liczba. Wszystkim z serca dziękuje za pomoc dzięki której przecież nie mogliby chodzić do szkoły. Wszyscy są już po  wynikach pierwszego trymestru, stąd dla słabszych ruszyła pomoc korepetycji, dla najmłodszych, oraz dla zdających egzaminy. Nasz Francis dzielny student ma za sobą 2 lata przygotowań młodzież do egzaminów ku wielkiej radości wszyscy dotychczas zdali pozytywnie. Ufamy , że tym razem będzie podobnie. Większość co nas bardzo cieszy póki co ma pozytywne wyniki. Ruszyła także katecheza w parafii- jak co roku cieszymy się naprawdę dużą liczbą katechizowanych. W tym roku przygotowuje się do sakramentów chrztu, Komunii i bierzmowania 650 kandydatów, w różnych przedziałach wiekowych. Wśród niech także kilka osób z naszej grupy jak Grace, Merci, Felix, Junior, Dieudonne, Therese, Ines, Parfait i Nadine,którzy  w wigilię Paschalną przyjmą sakramenty chrztu i Komunii.                                                                                                  
Tutaj  Północ Kamerunu wciąż zagrożona jest mocno sektą „Boko haram” nadal giną niewinni a dzieci nie mogą spokojnie chodzić do szkoły w tamtym rejonie. W całym kraju są wzmożone kontrole policyjne w wielu miejscach publicznych. Od wschodniej granicy z RCA nieco spokojniej jednak nadal niebezpiecznie nikt nie wychodzi z domu po godz.18 stej. Ataki zazwyczaj mają miejsce po zmroku. Modlimy się wspólnie o trwały pokój.                                                          

Natomiast w naszym Zakonie dominikańskim rozpoczęliśmy rok jubileuszowy 800lecia Zakonu. 8 listopada cała rodzina dominikańska zgromadziła się u braci kaznodziejów na uroczystej Eucharystii. Wspólnie dziękowaliśmy za dzieło św.Dominika powierzając przyszłość całej wielkiej Rodziny dominikańskiej czyli braci, sióstr, świeckich oraz młodzież dominikańską. W tym roku nasza młodzież dominikańska spotyka się pod opieką s.Rose. Są bardziej zaangażowani, co cieszy. Bardzo potrzebują kogoś kto ich wysłucha, doradzi, czasem upomni po bratersku – tego bardzo brak w tutejszych rodzinach kameruńskich.

Poza tym pora sucha w pełni i wszędzie pełno kurzu zwłaszcza na wioskach gdzie nie ma dróg asfaltowych. Łatwo więc o grypę i katar. Noce są teraz chłodne natomiast w ciągu dnia pełnia lata ponad 30 stopni. Kochani serdecznie wszystkich pozdrawiam!    s.Alina                                                                                                             


Kochani wszystkim z serca dziękuję za troskę i serce oraz każdą pomoc. Na czas przeżywania Tajemnic Bożego Narodzenia przesyłam najszczersze życzenia by Jezus błogosławił każdej Rodzinie i każdemu z nas. Niech Jego Miłość zapala w nas potrzebę niesienia jej tym, którzy są wokół nas. Pełnych ciepła i pokoju Świąt z darem modlitwy i prośba o nią przesyła s.Alina op wraz z naszymi dzieciakami i młodzieżą.

czwartek, 12 listopada 2015

Melissa ukończyła studia z chirurgii dentystycznej dzięki Rodzicom Adopcyjnym

Melissa-_studentka-2014-15_ostatni-rok-chirurgia-dentystyczna-300x218Melissa była naszą podopieczną przez rok. Zgłosiła się na misję z prośbą o pomoc na ostatnim - piątym - roku studiów medycznych, kiedy nie otrzymała obiecanej pomocy od władz miasta.
Jest zdolną i samodzielną dziewczyną - część sumy udało się jej zebrać przy pomocy znajomych, brakowało jej jednak 650 euro.
Dzięki wsparciu udzielonemu przez Rodziców Adopcyjnych, mogliśmy dofinansować jej naukę i od października 2015 Melissa jest szczęśliwą posiadaczką dyplomu chirurga dentystycznego. Jest już w pełni samodzielna! Dziękujemy!
Ciekawostka lokalna z Kamerunu:
Gabinety dentystyczne są głównie prywatne, publiczne leczenie ma na tyle niską jakoś, że dentystom nie brak pracy - nawet kiedy mają prywatne praktyki. Leczenie dentystyczne w Kamerunie jest także kosztowne. Sensowna plomba obecnie to ok 10 000 fr kameruńskich, czyli ok 35 EUR.

wtorek, 20 października 2015

Bardzo zdolny Arthur potrzebuje wsparcia, by skończyć studia.

Arthur-yaounde-adopcja-majaprzyszlosc.org.plArthur zaliczył pierwszy rok studiów 2014/15 na specjalizacji z  księgowości! W październiku 2015 roku rozpoczął kolejny rok.
Jest bardzo ambitnym i pracowitym chłopcem - przypominamy, że w zeszłym roku zdał na dwa kierunki i mógł wybrać pomiędzy bankowością i zarządzaniem a dziennikarstwem. 
Dobrym przykładem służy mu brat  - Bernard, który studiuje i jest w naszym programie od kilku lat (chłopcy mają jedną mamę, ale różnych ojców). Arthur mieszka z ojcem ale jest w kontakcie z mama i pozostałym rodzeństwem. Koszty roczne jego studiów 1100 euro za rok 2014/15 i tyle samo za rok akademicki 2015/16. Tata Arthura zobowiązał się do opłacania chłopcu 500 EUR czesnego i dotrzymuje obietnicy.
My poszukujemy 2-3 osób, którym jego los nie będzie obojętny i dołączą do Mamy Adopcyjnej Arthura, by pomóc mu kontynuować studia w nowym roku akademickim. Brakuje nam 450 EUR rocznie.
Jeśli chciałbyś wesprzeć naszego podopiecznego, prosimy o kontakt: adopcja@majaprzyszlosc.org.pl

środa, 7 października 2015

Tatiana ukończyła Szkołę Pedagogiczną

Dzięki Rodzicom Adopcyjnym z programu stypendialnego, szczególnie Adopcyjnego Taty,  Tatiana ukończyła w tym roku ostatni rok licencjatu Szkoły Pedagogicznej w Yaounde.W ostatnim roku nauka była podwójnie trudna z powodu ciężkiej sytuacji w domu i wsparcia dla mamy i młodszego rodzeństwa z racji bycia najstarsza w rodzinie.Wszystko się jednak udało! Dziękujemy!Na zdjęciu Tatiana z bratem.
Tatiana Fundacja MAją PRzyszłość

sobota, 3 października 2015

Marineth skończyła pielegniarstwo i zaczęłą pracę!

Dzięki osobom o dobrym sercu, które pomogły sfinansować jej edukację – w tym dzięki p. Arlecie – Marineth od właśnie rozpoczęła pracę jako pielęgniarka w ośrodku zdrowia w Yaounde.

Nasza podopieczna jest zdolną a ambitną dziewczyną, bardzo skupioną na nauce. W Yaounde mieszkała u cioci, która wspierała ją finansowo aż do ukończenia szkoły średniej. Marineth mogła uczyć się dalej dzięki opiece naszej Fundacji. W 2014 roku zaczęła studia w dwuletniej szkole pielęgniarskiej L’ecole des Aide Soignants  i w tym roku uzyskała upragniony dyplom!

Nyah Marineth

piątek, 17 lipca 2015

SPOTKANIE Z s.ALINĄ - MISJONARKĄ Z KAMERUNU!

UWAGA - SPOTKANIE Z s.ALINĄ - MISJONARKĄ Z KAMERUNU!
TERMIN: piątek 24 lipca w godzinach 18.00 - 20:15. 
LOKALIZACJA: Południk Zero ul. Wilcza 25, Warszawa
Zabierz znajomych i posłuchaj o życiu dzieciaków w stolicy Kamerunu. Zadaj własne pytania :)
Daj nam znać, że będziesz - łatwiej zaplanujemy ilość miejsc i wody z cytryną :)
fundacja@majaprzyszlosc.org.pl

S.Alina i Fundacja Mają Przyszłość serdecznie zapraszają na spotkanie!



wtorek, 16 czerwca 2015

Dzień Dziecka Afrykańskiego 2015 i nasze życzenie...

Kochamy wszystkich naszych Podopiecznych w programie edukacyjnym. Ale staramy si jednoczenie, by nasza pomoc była mądra.
Nasze największe marzenie, a jednocześnie życzenie na Dzień Dziecka dla wszystkich, których wpieramy w krajach Globalnego Południa brzmi:

WIERZYMY, ZE DZIĘKI MĄDREJ POMOCY, 
ZA KILKANAŚCIE LAT, 
NIE BĘDZIECIE JUŻ BENEFICJENTEM NASZEJ POMOCY, 
A RÓWNORZĘDNYM PARTNEREM 
W PROJEKTACH NA DOWOLNĄ SKALĘ.


Dlatego dziś krótko przybliżymy filozofię naszego programu.

Nie zakładamy misji na miejscu sami, uważamy, że już dość "misjonarzy" jest na miejscu. Nawiązujemy z nimi jedynie współpracę w najtrudniejszych częściach danego kraju.

Nie przywiązujemy do siebie rodzin wyręczając je z odpowiedzialności i zapewniając wszystko o co proszą (choć wiemy, że mają ogrom potrzeb i bywa, że serce się kroi, gdy odmawiamy).

Zdjęcie z ludzi odpowiedzialności za rodzinę, za dzieci, za ich edukację - na dłuższą metę przynosi odwrotny skutek do zamierzonego.
Wspieramy Rodziców w finansowaniu nauki ich dzieci (czesne, podręczniki, wyprawki, bursy, dojazdy, odzież, buty, przybory, kontakty z nauczycielami (np. by nie zabierał dzieci na prywatne pole, a faktycznie prowadził zajęcia). Wspieramy dzieci korepetycjami na misji prowadzonymi przez studentów, także będących beneficjentami naszej pomocy i w ten sposób okazującymi wdzięczność.

Rodziców odciążamy ze wszystkimi kosztami powyżej o ile i oni wykazują się współpracą dbając o zdrowie dzieci (w tym informowanie nas o zachorowaniach byśmy mogli reagować na czas), o frekwencję dziecka w szkole i jego wykarmienie.
W uzasadnionych przypadkach dzieci są leczone na koszt programu, dożywiane. Bo głodne dziecko niczego się nie nauczy. Natomiast trwa to puki rodzina nie będzie na tyle "wydolna", by robić to sama.
Jeśli chcesz z nami każdego dnia zmienia przyszłość kolejnych dzieci  i jesteś gotów na finansowe zobowiązanie z tym związane: zajrzyj na:
www.majaprzyszlosc.org.pl/adopcja-serca

Tanzania, 2015, Podopieczni programu w nowych mundurkach ;)



poniedziałek, 8 czerwca 2015

Okulary dla Henriego

Jakiś czas temu poprosiliśmy na naszym FB, o pomoc z zakupem okularów, dla naszego podopiecznego z Yaounde.

Ilość wspierających: jeden - Pan Mariusz
Cena okularów: 100 EURO (400 zł)
Radość Henriego z ich posiadania - BEZCENNA!

Już nie będą myśleli, że głupi czy głuchy - po prostu źle widział ;)


wtorek, 26 maja 2015

Trudne wybory każdej Mamy. Biologicznej, adopcyjnej. I ich wpływ na życie dzieci.

Bycie Mamą nie jest łatwe. Wie o tym każda z nas. Choć cywilizacyjny postęp i dostęp do określonych produktów i usług bywa pomocny w wychowaniu dzieci. Choć nic nie zastąpi miłości i troski.
Dziś o trudnych wyborach Mam w dalekiej Afryce, na podstawie historii opisanej przez s.Alinę. Dlatego tak bardzo doceniamy i kochamy Mamy Adopcyjne - dbanie o dziecko na odległość, wzięcie odpowiedzialności za jego edukację, dobre słowo i pochwała w liście - są bardzo cenne. Wspieracie tym nie tylko dzieci, ale także Mamy biologiczne, których życie także nie jest usłane różami.
*******************************************
15 maja…
„Byłam dziś  praktycznie cały dzień w szpitalu z naszym Williamem, jest bardzo poważnie chory  i musiał zostać w szpitalu przynajmniej do poniedziałku, aż nabierze sil i będzie wiadomo, że nic mu nie zagraża. Niestety na jego zdrowie miało wpływ zaniedbanie mamy….

Mama była z Wiliamem u mnie we wtorek i juz wtedy był bardzo chory. Dostała wsparcie i poszła do lekarza, niestety po powrocie od niego nie pokazała sie juz u mnie i nie powiedziała, że nie wykupiła wszystkich leków. Stad dziecko nie było leczone... Willi wymiotował cały czas, co oznacza, że nie jadł od 3 dni...
Dzisiaj sytuacja już była tak poważna, ze gdyby nie został w szpitalu to mógł umrzeć.
Mama niestety jakby zupełnie tego nie rozumiała, ni dociera o niej powaga sytuacji chyba.. Miała nam za złe ze został w szpitalu, bo ona nie ma czasu, by czuwać przy nim i odmówiła pojechania do niego do szpitala.
Na pierwsza noc został u niego starszy brat Frederic, a jutro rano, zawiozę zmianę, czyli jedną dziewczynę, która jest pod naszą opieką, bo Frederic musi jechać do szkoły - ma jutro zaliczenie.
Nie mogę liczyć na mamę, ona do szpitala nie pojedzie. Kazała go przywieźć do domu i „jeśli ma umrzeć, to niech umrze” to były jej słowa...
Na misji nie mieliśmy wyjścia. Tu w szpitalu rodzina czuwa przy chorym i daje mu jedzenie oraz oczywiście opłaca cały pobyt i sądzę, że tego mama sie obawiała, bo nie stać ją na szpital.
Willi jest już po badaniach i wyniki wykazały bardzo mocną malarię, duże osłabienie oraz problemy z płucami, bo ma bardzo mocny kaszel.  A ponieważ mama leczyła mu ten kaszel octem ( ktoś jej powiedział ze to lekarstwo) to jeszcze mocniej poraniło przewody pokarmowe i żołądek. Z tego powodu Willi ma też trudności z mówieniem, ale jest świadomy i wszystko rozumie. Dostał siedmiodniowe leczenie, w tym 3 dni na kroplówkach, i co najważniejsze - będzie żył. Pod wieczór już było widać zmianę i co ważne próbował jeść z apetytem.
Dzielę się tą sytuacją, by przedstawić prawdziwy dramat tych rodzin. Często wychowanie dzieci przerasta możliwości rodziców i to nie tylko finansowe;  także wiedzą, możliwościami, brakiem wsparcia ze strony bliskich. Bo gdyby Willi wziął od razu leki malaria pewno by minęła i nic innego nie dołączyło i jeśli chodzi o koszty, wyszło by 5 razy taniej.
Niestety nie było czasu i zainteresowania chorym dzieckiem, bo generalnie troska o byt ogólnie, pozostałe dzieci,  świadomość choroby i powagi sytuacji jest wciąż bardzo niska u rodziców.
Bardzo trudno nam zrozumieć, szczególnie rodziców, którzy nie ukończyli żadnej szkoły, że ich tok myślenia jest inny.

16 maja
Dzisiaj byłam 3 razy w szpitalu.  Willi ma sie dużo lepiej i wraca do sil...A ponieważ miałam spotkanie z młodymi (uczniowie szkół średnich), wiec nie brakowało chętnych do odwiedzin Williama...
I dzisiaj niespodzianka  - mama prosiła, aby ją zawieźć do szpitala - tę noc to ona czuwa przy chłopcu. Zrozumiała, że chcemy mu tylko pomoc, aby mógł żyć.
Okazało się także, że jakiś szaman jej powiedział, aby zostawiła Williama, gdyż ma taką samą chorobę co jej córka, która umarła już dawno i jeśli mu nie przechodzi to znaczy że ma umrzeć... Tłumaczyli je nawet, że Bóg tak chciał...
Trudno tym, którzy wmawia się na co dzień różne rzeczy, a sami nie ukończyli żadnej szkoły, zrozumieć czasami podstawowe kwestie troski o dziecko  i różnice pomiędzy nieuchronnym, a możliwym działaniem.
Dzisiaj widząc Williama w lepszym stanie mama zrozumiała jak należy dziecku pomagać i gdzie szukać właściwej pomocy.
Różnice myślenia są nie do przeskoczenia, nie można oceniać. I ja mam czasami trudności z pojęciem takich sytuacji, że można tak a nie inaczej zareagować...

ps. Dziękujemy za koszulki, które dzieci dostaną na Dzień Dziecka!!! William dostał już swoją w szpitalu, bo w domu nie znalazła się żadna czysta i nie podarta...
To był naprawdę dobry pomysł ;)
s. Alina (Yaounde, Kamerun)

Na zdjęciu pierwszy z lewe to William, z prawej - Frederic ;)


piątek, 3 kwietnia 2015

Gosia w Kamarunie - będą wieści z Yaounde!

Szalenie miło nam poinformować, ze po ubiegłorocznej Tanzanii, tym razem ktoś odwiedził Yaounde - od kilku z s.Aliną z Kamerunu jest na miejscu Gosia Emotikon grin 
Gosia odwiedzi nasz (i nie tylko nasze) dzieci, by jako fizjoterapeutka sprawdzić ich poziom rozwoju ruchowego, a niejako po godzinach dostarczy nam najświeższych nowinek ze stolicy Kamerunu. Życzymy jej udanego pobytu, owocnej i satysfakcjonującej pracy, ciepłych, ale znośnych dni i wyjątkowych Świąt Wielkanocnych na czerwonej, kameruńskiej ziemii. 
Ściskamy obie - Gosię i s.Alinę!