Drodzy Czytelnicy.
W marcu 2016 straciliśmy kontrolę nad blogiem. Po wielu miesiącach odzyskaliśmy dostęp do konta i wracamy do Was. Posty datowane między 03.3016 a 12.2017 to rekonstrukcja wydarzeń w tego okresu. Bieżące posty datowane są od 2018 roku.

Szukaj na tym blogu

piątek, 2 maja 2014

Pierwszy dzień w przedszkolu

Spędziłam dzień w przedszkolu.

To ciekawe doświadczenie, bo wygląda to inaczej niż u nas, ale może także inaczej niż w innych miejscach.
Dzieci były podzielone na dwie grupy. Młodsze do ok 4 rż. bawiły się z tyłu klasy na podłodze. Nie ma tam dywanu i raczej nie ma on racji bytu ponieważ po kilku dniach byłby do wyrzucenia. Dzieciaki biegają cały czas na podwórko gdzie jest brudno i wnoszą piach i śmieci do środka, biegają na bosaka. Zdarza się też, że maluch się posiusia i tak chodzi, ciężko czasem wyłapać i później jest przebierany.


Często dzieciaki dla wygody i po zabawie jedzą również na podłodze, więc po posiłku wszystko jest zalane piciem i zabrudzone okruszkami czy jedzeniem - i znowu sprzątanie.


Ale zamiast dywanu jest mata. S. Rut mówi, że lepiej się sprawdza i szczerze w to wierzę. Niestety szybko się niszczy i to także inwestycja co jakiś czas.


Ogólnie dzieciaki pozostawione samym sobie niszczą wszystko dość szybko, dlatego kontrola nad tym musi być i poprzyglądam się dokładniej jak to wygląda ;)

Starsze dzieci siedziały w ławkach, a nauczycielka kazała im coś przerysować z tablicy. Niespecjalnie wchodziła z nimi w interakcję, może z powodu tremy i mojej obecności.



O 10.00 dzieci dostały jedzenie. Jadły na podłodze, a po jedzeniu nauczycielka wyszła na ok. godzinę, chyba uznała, że ja się nimi zajmę. A skoro zachowaniem zasugerowała, żebym to ja się z nimi bawiła. No to się bawiłam! Dzieciaki są genialne !!!



Bardzo łatwo i szybko nawiązują kontakt mimo bariery językowej, chętnie wchodzą w zabawy i naśladują. Śpiewały, tańczyły, robiły wszystko co im pokazałam.



Po powrocie nauczycielka prosiła żebym kontynuowała, ale powiedziałam, że chciałabym zobaczyć jak ona się z nimi bawi. Rozsypała klocki i zabawki… siedziała z nimi, bardziej im towarzyszyła.  Nie do końca potrafi pokazać im jak się bawić, skupia się dość mocno na ich obserwacji, doglądaniu, opiece. Ale to tutaj raczej normalne. Tu raczej dorośli nie bawią się z dziećmi, ze starszymi np. grają w piłkę, ale generalnie dziećmi się bardziej "opiekuje" i dogląda, niż zajmuje w sposób jaki znamy u siebie. I w przedszkolu to widać po prostu bardziej niż gdzie indziej, bo człowiek wchodzi z określonymi oczekiwaniami.
Będę tam w poniedziałek to znowu popatrzę i postaram się jakoś pomóc. Nie chcę krytykować, bo to był pierwszy dzień i to sobota.
Ogólnie sala jest już naprawdę nieźle zrobiona. Są najpotrzebniejsze rzeczy, czysto, kolorowo, trochę zabawek (jak ktoś ma pomysły na edukacyjne zabawki to chętnie - tylko pamiętać o dosyłaniu różnych baterii z długim terminem - R20, paluszków - mniejszych i większych, bo różne do zabawek potrzebne).

Musimy generalnie pamiętać, że tutaj realia są zupełnie inne niż w Polsce. No i ludzie zupełnie z innym nastawieniem i chyba najbardziej własnie mentalność ludzi jest ciężka, przygnębiająca czasem. Niewiele inicjatywy, często zrezygnowani. Życie i walka o każdy dzień jest tak ciężka, że do robienia nowych rzeczy, planowania, rozwoju własnego (nawet dorosłych), ale i form spędzania czasu z dziećmi - czegoś mi tutaj brakuje. Najłatwiej to określić tak: „można zaciągnąć konia do wody ale nie można go zmusić do picia…” Trochę trzeba im pokazać, jak ze wszystkiego korzystać i s.Rut się bardzo stara. Nie chodzi tu tylko o przedmioty, ale np. oo poszanowanie już wyremontowanych pomieszczeń, tego że mają gdzie spać, co jeść. Dbanie o własną higienę. Myślę też, że dzieciaki bardzo dużo otrzymały i widać to na każdym kroku, wszędzie ślady z Polski, ale jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. .
Ten kupiony aparat, który przywiozłam dla s.Rut chyba mocno się przyda - dobra wiadomość - nie ma problemu z obsługą ;)
pozdrowienia dla wszystkich !
Beata

środa, 30 kwietnia 2014

Woda z jeziora, internet 30 km dalej i żelazko na węgiel, czyli pierwsze dni w Kigera.

Jestem już kilka dni.
Udało mi się sfotografować dzieci, które przyjęliśmy do programu. Przekazałam tez s.Rut zakupiony przez fundacja aparat w miejsce tego, który ukradli jej kilka miesięcy temu. Będzie można znowu dokumentować wszystko co potrzeba!

Np. takie dzieciaki łobuziaki - tutaj na zdjęciu najmłodsza ekipa - taka bardziej żłobkowa niż przedszkolna, bo dzieciaki są podzielone na takie do 5 lat - pięcioro, które jednak głównie siedzą z siostrami, a najczęściej opiekuje się nimi starsza pani, która nie do końca jeszcze rozgryzłam i napiszę więcej pewnie w późniejszym czasie ;)
Dzieciaki są zadbane, raczej jest pilnowane by były czyste, piły wodę niekoniecznie brudną - o taki kubek z brudną wodą dość tutaj łatwo. Mają opiekę, napoje i posiłki, ale dodatkowo jeszcze czasem u sióstr coś dostaną, czekoladki lub jakieś inne przekąski i łakocie.




Druga grupa to przedszkole, ale tutaj przedszkole inaczej wygląda niż u nas, dzieciaki jednak już uczą się liczyć i pisać. W przedszkolu jest ich na co dzień około 30.  Angielskiego uczy ich nauczycielka, która czasami sama ma kłopoty z angielskim - tak tu bywa.
No i szkoła... ale to już spora abstrakcyjna dla nas europejczyków, dlatego o tym innym razem.

Dom w którym mieszkają Siostry i ja, puki tu jestem, jest bardzo zadbany, czysty, ale warunki jak 30 lat temu w Polsce na wsi ;)
Jest w ośrodku i na misji bieżąca woda - z jeziora, której lepiej nie używać bo można podłapać różne choroby lub deszczówka, w której się myjemy, robimy pranie i po przegotowaniu pijemy
Prąd jest dzięki baterią słonecznym, wystarczy na oświetlenie i podładowanie telefonu, większa lodówka lub pralka już nie zadziała...
Żelazko jest na węgiel bo tutaj też prąd nie da rady. Posiłki skromne - ryż, fasola, kapusta, groch... ale smaczne ;) Siostry gotują na podwórku, na ogniu. Jest kuchenka gazowa ale używają jej naprawdę rzadko.

Na razie ludzie są bardzo nieufni wobec mnie i się boją, zobaczymy czy sytuacja się zmieni, bo generalnie poziom zaufania do innych jest tutaj tematem trudnym.
Walczę żeby mieć lepsze możliwości z internetem i przekazywaniem informacji, ale to chyba niemożliwe. Nic dziwnego , że sporadyczny internet w kafejce w centrum Musomy albo u znajomego księdza, który jest...albo go nie ma, utrudnia kontakt.
Wczoraj próbowałam otworzyć maila na komputerze swoim, ale strona otwierał mi się z 15 min i ostatecznie nie otworzyła. Przesyłanie plików jeszcze gorzej. No i bardzo to drogie jest za godzinę.

Więc pisze raczej rzeczy tekstowe, będę wysyłała jak się uda, zdjęcia to raczej raz na tydzień/dwa.

Chciałam coś więcej o okolicy napisać jak pozwiedzam, ale to także będzie trudniejsze niż myślałam. Na rowerze nie mogę jeździć, bo mogą mi odciąć głowę... Naprawdę!
Jest tu takie plemię co wierzy w czary i odcina kobietom głowy, potem robią jakieś mazidła z ciała tych kobiet i sprzedają jako lekarstwo lub talizman na wszystko. Straszne, ale prawdziwe. Mówiła mi o tym s.Rut ale też mój przewodnik jak szłam na Kilimandżaro przed przyjazdem tutaj i wspomniałam że tu będę w tym rejonie. Nie jest tu spokojnie i tak bezpiecznie, bardzo biedny region. Więcej o tym do czego doprowadza tutaj bieda i desperacja pisałam w wątku dotyczącym budowy płotu. Potrafią zabić w trakcie kradzieży, by uciszać świadków, by wydobyć informacje gdzie jest więcej dóbr, jedzenia, pieniędzy. A tu głównie dzieci, matki psychicznie chore i w depresji, także z maluchami lub dziećmi, którymi techniczne ktoś inny się opiekuje, bo one nie są w stanie. Takie pogubione w życiu kobiety, opuszczone, chore.

Przesyłam kilka zdjęć szpitala i zdjęcie mocnej i ładnej bramy wjazdowej do ośrodka, która już jest.
Szpital udało się zrobić we fragmentach z różnych dofinansowań - Siostra pisze różne projekty na kolejne ambulatoria, korytarz, aptekę i pomału zdobywa różne środki na remonty. Jest administratorem szpitala, pielęgniarką, do tego wszystkie sprawy organizacyjne, przedszkole, zarządzanie ludźmi, adopcja.. Dużo tego na jednej głowie.



Tu jeszcze  fragment tej bramy i tego budowanego płotu, a w zasadzie muru. Bardzo potrzebny pilnie!
Część pieniędzy spływa pomału za co dziękujemy i prace idą, ale to na razie kropla ;(
A z pustego i Salomon nie naleje.



Kolejne info za dzień lub dwa, bo będę w mieście znowu.
Beata

Informacja:
Wesprzeć budowę można korzystając z paska na dole strony fundacji (www.majaprzyszlosc.org.pl), a także przelewem: stałe zlecenie albo jednorazowy przelew:
PL 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899
Tytuł : ”płot – darowizna”
Więcej szczegółów: www.majaprzyszlosc.org.pl/przedszkoletanzania

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zanim stanie się coś złego i w tym miejscu na ziemi..

Płot. Takie banalne, mało komercyjne i marketingowe. W końcu nie żywność.
Ale i od niego może zależeć zdrowie i życie dzieci.

Pomóż sfinansować budowę płoty w Kigera, by Joan i kilkadziesiąt innych dzieci było bezpiecznych.
Płot jest już sprawą pilną - coraz bardziej potrzebny. W pierwszej opcji miał oddzielać dzieci od osób psychicznie chorych, które także sa pensjonariuszami ośrodka Mji Wa Huruma - nawet matki dzieci. Martwimy się jednak szczególnie o dziewczynki i maluszki, bo jest tam spore grono chorych psychicznie dorosłych mężczyzn.

Jednak w miarę rozwoju programów pomocwych dla dzieci misji - wieści o przedszkolu, pomocy, pieniądzach docierają daleko...do wielu udzi. Także tych zdesperowanych.

W ośrodku sa juz kraty, jednak to za mało. Płot ma chronić przed kradzieżą. Niestety skrajna bieda w tym konkretnym miejsu na ziemi sprawia, że ludzie stają się niebezpieczni. I posuwają się bardzo daleko, jak sprawdziła nasza wolontariuszka Beata, przebywająca teraz na misji. Gdy ktoś tam kradnie to też zabija. Jeśli akurat dziecko płacze to najłatwiej je uciszyć podcinając mu gardło. Dzięki temu znika także świadek kradzieży..

Jest w tym rejonie także plemię, które wierzy w czary i odcina kobietom (małym i dużym) głowy, potem robi z nich mazidła jako ciała tych kobiet i sprzedają jako lekarstwo lub talizman na wszystko.

Musi byc solidny i murowany.
Wesprzyj budowę:
Stałe zlecenie albo jednorazowy przelew:
PL 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899
Tytuł : ”płot – darowizna”

Szczegóły:
majaprzyszlosc.org.pl/przedszkoletanzania


niedziela, 27 kwietnia 2014

Początek, czyli kim jestem i jak dotarłam na misję

Od czego zacząć?
Może od początku ;)

Mam na imię Beata. Mam w życiu dwie pasje: podróże i fizjoterapia. Lubię poznawać nowych ludzi i lubię im pomagać. Zawsze chciałam to połączyć ale do tej pory nie było to możliwe ze względów materialnych i osobistych. Początkowo chciałam wyjechać na 5-6 tygodni i spróbować czy mogę w czymś pomóc, czy na coś się przydam. Mam dużo doświadczenia w pracy z dziećmi niepełnosprawnymi a także bardzo dobre wykształcenie w tym kierunku.

Inspiracją dla mnie był mój znajomy fizjoterapeuta, który od lat pomaga dzieciom w Senegalu. Wiele opowiadał mi o swojej pracy a jego zaangażowanie mi się udzieliło. Mieszkając w Europie nie doceniamy możliwości jakie daje nam tutejsza medycyna i wsparcie finansowe ze strony rządu (jakie by ono nie było) oraz społeczeństwa. To co zobaczyłam na filmach z Senegalu mocno mną wstrząsnęło i pokazało trudności z jakimi boryka się na co dzień fizjoterapeuta pracujący tam. Chciałabym choć w niewielkim stopniu ułatwić życie tamtejszym dzieciom. Mogę pracować jako fizjoterapeuta ale też mogę uczyć fizjoterapii (robię to w Polsce). Nie do końca wiedziałam czego oczekuję... Nie mam zbyt wielu takich doświadczeń.

Pracowałam w Polsce jako wolontariusz w Stowarzyszeniu Dzieci z Przepukliną Oponowo-Rdzeniową i satysfakcję z tej pracy wspominam do dziś. Bycie wolontariuszem to nie tylko niesienie pomocy innym ale także szereg korzyści dla samego siebie. Nie ma cenniejszej nagrody niż rezultat własnej pracy, szczególnie jeśli jest to praca z dziećmi. > Przed wyjazdem potrzebowałam trochę pomocy w organizacji całego przedsięwzięcia, dobre rady jak zorganizować podróż, pobyt itd. W trakcie wyjazdu zawsze warto mieć kogoś do kogo można się zwrócić o pomoc.

I tak trafiłam do Afryki z Fundacją Mają Przyszłość ;)
Przed wyjazdem z Polski zamieszanie z pakowaniem, szczepieniami, ubezpieczeniem, ustalaniem priorytetów. Ze środków Fundacji zakupiliśmy aparat fotograficzny dla s.Rut, bo kilka miesięcy temu jej ukradziono i nie mogła już dokumentować niczego - nawet dzieci adopcyjnych.
Przyjazd na misję połączyłam z prywatnym wyjazdem na kilka miesięcy na ten kontynent. Jechałam tutaj przez RPA, Botswanę, Zimbabwe, Zambię.. Ostatni odcinek do Musomy jechałam z Arusha autobusem przez parki narodowe Nogorogoro i Serengeti. Trasa piękna, pełno zwierząt - zebry różne antylopy, żyrafy, hipopotamy, lwy itd. Autobus rozklekotany, przepełniony ludźmi, nie dało się nogą ruszyć... Jechałam z Masajami co już samo w sobie było przeżyciem, na kolanach spał mi mały chłopiec a ludzie ogólnie byli bardzo przyjaźni. Mimo, że nie mieliśmy wspólnego języka, oprócz moich kilku słów w swahili, udało nam się jakoś porozumieć. Droga była kiepska, wyboista i wszędzie było pełno kurzu... nie poznałam swojego plecaka tak bardzo był brudny po wyciągnięciu z bagażnika.  I dotarłam 22ego kwietnia wieczorem do Musomy.  Następnego dnia dotarła po mnie s.Rut i wieczorem byłyśmy na misji.
Zaczynamy! pozdrowienia. Beata

Jeszcze w Polsce. Gotowa do wyjazdu ;)
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione

Pierwszy przystanek w Afryce - RPA. Udało się zobaczyćwyjątkowy karnawał w Cape Town
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione

W oczekiwaniu na pociąg do Tanzani. Dworzec.
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione
Kuchnia w pociągu - podróż trwała kilka dni ;)
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione
Dołączają pasażerowie na trasie.
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione
I wszędzie ciekawskie dzieciaki
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione

Dziewczynki - widok z okna pociągu
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione


Kierunek Dar Es Salaam. Tanzania
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione


Kilka dni przez Świętami Wielkanocnymi i przyjazdem na misję, weszłam jeszcze na Kilimandżaro.. Wyjątkowe przeżycie i niebezpieczne jak się okazało.
fot. zdjęcie prywatne Beaty- kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie bez zgody autora zabronione

czwartek, 24 kwietnia 2014

Przedszkolaki z Tanzanii podczas uroczystego posiłku - mini podsumowanie 2012 i 2013 roku.

Zapraszamy na drugi film z misji w Tanzanii.
Które z rodziców znajdzie na nim swojego maluszka?
Przypominamy, że w przedszkolu nie jest do końca bezpiecznie dla dzieci - szczególne dla dziewczynek, w związku z przebywaniem w ośrodku dorosłych mężczyzn, ale i kobiet z chorobami psychicznymi.
Stąd ostatnia ważna i pila akcja: BUDOWA PŁOTU.
Zapraszamy TUTAJ po obejrzeniu filmu po szczegóły.

Prowadzimy dla dzieci także projekt "CZYSTE RĘCE", a wkrótce także sklepik oraz akcję "Powiększamy Rodzinę" ;)


Film w dużym formacie na naszym koncie na YouTube: HaveAFutureOrg



środa, 23 kwietnia 2014

1%. Skorzystaj z okazji, by im pomóc.

Mały wielki procent. 

1%

Jeśli nie masz jeszcze pomysłu, ani finalnego rozliczenia rocznego - im warto pomóc.


KRS 0000338389

Cel szczegółowy: 10072-Grupa OPP-Fundacja Mają Przyszłość






niedziela, 20 kwietnia 2014

Zapraszamy na misję, czyli nasza wolontariuszka w Tanzanii!

Nie było nas tutaj miesiąc, ale program adopcyjny działa pełną parą.
Dziś zamiast samych życzeń Wielkanocnych mamy dla was także prezent z tej okazji.

Ponieważ ilość pracy na misji jest ogromna, a program adopcyjny jest programem dodatkowym, obok codziennych czynności misjonarek; postanowiliśmy zareagować i pomóc.
Wspólnie z Beatą, fizjoterapeutką z Warszawy, podjęliśmy niezbędne kroki, by zaktualizować i poszerzyć wiedzę o obecnej sytuacji na placówkach misyjnych. Od kilku tygodni Beata przebywa w Afryce. Dziś zakupiła bilet przez park Serengeti w Tanzanii. Miasteczko docelowe - Musoma. Stamtąd odbierze ja s.Rut ;)

Przez kilka najbliższych tygodni Beata będzie towarzyszyła w codziennym życiu naszych misji w Kigera Etuma Tanzanii, pomoże w prowadzeniu programu, przygotowaniu materiałów. Będzie także naszą "korespondentką" na tym blogu. Przyjmijcie ja ciepło. Życzymy jej bezpiecznej podróży na ostatnim odcinku i do napisania już wkrótce....

a Wam  - Wesołych Świąt Wielkanocnych - błogosławionych, radosnych i zdrowych.
Jak piszemy na stronie Fundacji - to nieprawda, że zdrowia nie można kupić za pieniądze. Można. Pieniądze determinują często walkę  życie i zdrowie dzieci, dlatego z okazji tej Wielkanocy zapraszamy  - może sami się zdecydujecie lub wiecie do kogo wysłać zapytanie o zakup pisanki ratującej zdrowie i życie:

 http://mocczekoladowejpisanki.pl/

Pobyt wolontariusza nie jest finansowany przez Fundację.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Kolejna paczka do Tanzanii. Informacje o paczkach z ostatnich tygodni już wkrótce.

Witamy przedświątecznie  
Mamy dziś miłą wiadomość - 11.04.2014 została wysłana paczka do naszych brzdąców w Tanzanii.
Serdeczne podziękowania 
Dla:
Anny z Wierzchowa
Stanisławy z Wierzchowa
Grażyny z Wierzchowa
Krystyny z Wierzchowa
Katarzyny z Warszawy
Joanny(Zolinki)
za pomoc w wysłaniu najpilniejszych rzeczy dla dzieci.
Dziękujemy bardzo 


Wiemy, że czekają Państwo na informacje o swoich paczkach - jeszcze w kwietniu konkretne wieści z misji w Tanzanii w tej sprawie - niespodzianka jest już w drodze ;) Oby bezpiecznie dotarła na miejsce. Przepraszamy za brak informacji w ostatnim kwartale.


niedziela, 16 marca 2014

"Wiedziałam gdzie idę", czyli co o pracy pisze nasza nauczycielka z przedszkola w Kigera

Poniżej polskie tłumaczenie listu jaki otrzymaliśmy z Tanzanii.

"Nazywam się Veronika Madede. Skończylam stadium dla przedszkolanek i w tym zawodzie też pracuję. Wybór mojej szkoly ponadpodstawowej nie był przypadkowy, gdyż od dzieciństwa pragnęłam być nauczycielką w przedszkolu. 
Moja pierwszą pracą była szkoła w mieście Musoma-Makoko. Bardzo polubiłam dzieci i miejsce gdzie mieszkałam. Ale niestety nie otrzymywałam żadnego wynagrodzenia albo bardzo mało, nie starczało mi na podstawowe życie. Jeżeli byłabym sama to pewnie bym tam została. Ale mam 2 własnych dzieci, których ojciec zostawił nas. Muszę myśleć nie tylko o innych dzieciach, ale rownież o swoich. Zaczęłam szukać nowej szkoły z bólem serca.
Pewnego dnia uslyszałam wiadomość od sąasiadki, że Siostra z Mji wa Huruma poszukuje nauczyciela do przedszkola, bardzo się ucieszylam. Idąc na rozmowę nie myślałam tylko o wynagrodzeniu, ale przede wszystkim o dzieciach w ośrodku, których byłam ciekawa, bo wiedziałam do jakiego miejsca się udaje. Mji wa Huruma znam od lat, wiem, że tam są najbiedniejsi z biednych. Czułam, że powinnam pojść i porozmawiać. Tak też się stało. Po dokładnej rozmowie rozpoczęłam pracę w Mji wa Huruma. 
Wielka radość szczególnie dlatego, że mogę pomagać dzieciom, które nie mają rodzicow albo mają tylko jedno z nich. 
Również moje dzieci zaakceptowałly to miejsce i teraz już nawet trudno im wyjeżdzać do miasta. Także moje życie nabralo większego sensu. Dziękuję Bogu za to, że mogę tu być i każdego dnia modlę się w intencji tych wszystkich, dzięki którym nasze przedszkole istnieje.
Niech Wam Bóg wszystkim błogosławi.
Veronika Madede"




czwartek, 13 marca 2014

Czyste ręce - zdrowia więcej?

Poza zbiórką na płot, oddzielający dzieci z przedszkola od strefy, w której przebywają osoby chore psychicznie w ośrodki Mji Wa Huruma, musimy zacząć inna akcję. Koniecznie. Już dziś.

Gdy tak mało jest wody do picia,
jak te krople przeznaczyć do mycia..?

Poniżej na zdjęciu widzimy toalety z jakich korzystają także dzieci oraz salę porodową w ośrodku w Tanzanii. Pomożecie nam to zmienić?
Podobnie jak zaoptrzyć dzieci na weszystkich 3 placówkach w mydła, ręczniki, pasty, szczoteczki, szampony... Gdy brakuje na jedzenie, brakuje wody, higiena traktowana jest drugorzędnie. A to myślenie na krótką metę, bo tzw. choroby brudnych rąk zbierają swoje żniwo (więcej poniżej).




„CZYSTE RĘCE – ZDROWIA WIĘCEJ?”

Czy zastanawiasz się nad myciem rąk przed jedzeniem?

Doceń, że masz taką możliwość!
Dzieci w Tanzanii i Kamerunie nie mają takiej szansy.

Brakuje mydła, szamponów, ręczników, przyzwoitych łazienek do których można wpuścic dzieci bez strachu, nie wspominając już o szczoteczkach i pastach do zębów. Czysta, bieżąca woda to z zasady luksus.


STATYSTYKI?

- dzieci w Tanzanii mają dostęp do mydła raz w tygodniu,
- tylko 14% dzieci posiada swoje szczoteczki do zębów,
- studnie oddalone są często do 3-4km od miejscowości,
-powszechne sa zakażanie układu pokarmowego - choroby występujące ze względu na brak wody zdatnej do picia
- w skutek chorób biegunkowych codziennie umiera 1400 dzieci poniżej 5 roku życia,

ZDJĘCIA i PLAKATY?

Więcej na stronie Akcji: www.majaprzyszlosc.org.pl/czyste-rece



Czysta, bieżąca woda i toalety to luksus, dostępny tylko dla wybranych.
Chcemy to zmienić w ośrodku Mji Wa Huruma.
Zamieszkuje go ponad 100 osób, w tym 1/4  stanowią dzieci.

Więcej o ośrodku na :
http://www.majaprzyszlosc.org.pl/przedszkoletanzania
oraz
http://www.majaprzyszlosc.org.pl/tanzania-informacje-adopcyjne


NOWA AKCJA??

Zbieramy pieniądze na ręczniki, mydła, szczoteczki i pasty do zębów dla dzieci z placówek w Kigera
Etuma, Younde, Bertoua i Garoua Boulai oraz na system sanitarny w Mji Wa Huruma
- ośrodku pomocy, przychodni i przedszkolu. Placówki znajdują się w Tanzanii i Kamerunie.


JAK MOGE POMÓC?

1. Udostępniając nasz plakat w wersji online na swojej stronie, blogu, fanpageu lub plakat w wersji drukowanej w firmie, prowdzonym salonie, biurze.
2. Umieszczając nasz banner w stopce swojego maila
(wkrótce dostępne różne opcje bannerów)
3. Zapraszając znajomych do wydarzenia na FB, do współnego pomagania, do wpłacenia darowizny, choćby niewielkiej.
4. Promując nasza zbiórkę i akcję na formach internetowych.
3. Wykorzystując własne okazje – ślub, urodziny, by pomóc nam w zebraniu środków.
4. Poszukując i znajdując Sponsorów – firmy zainteresowane wsparciem projektu budowy części sanitarnej lub przekazaniem środków na zakup środków czystości i środków higienicznych dla dzieci – i kontaktując ich z nami.
5. Wpłacając dowolną kwotę jednorazowo – tyle ile możesz, by pomóż nam realizowac cel!
6. Możesz także złożyć w swoim banku stałe zlecenie miesięczne na niewielka kwotę. Stała pomoc w mniejszej kwocie, jest nie mniej cenna niz jdnorazowa darowizna dla Dzieci.

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO – PRZELEW TRADYCYJNY

Alior Bank PL 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899
Tytuł przelewu: ”czyste ręce zdrowia więcej – darowizna”

Wpłat można również dokonywać poprzez pasek w dolnej cześci srony:

PŁATNOŚCI ONLINE / WALUTOWE

Dotpay, PayPal, karta kredytowa – kliknij POMAGAM w pasku na dole strony www.majaprzyszlosc.org.pl (opcja dostępna od 14.03.2014r)

W przypadku chęci przekazania darowizny w walucie obcej prosimy o kontakt mailowy.


NA PYTANIA CHĘTNIE ODPOWIEDZĄ

Dorota (dorota.kielpinska@majaprzyszlosc.org.pl)
Ania (paczki@majaprzyszlosc.org.pl)

BĄDŹ Z NAMI.


wtorek, 4 marca 2014

Problem alkoholizmu w rodzinach z Kigera Etuma w Tanzanii

Tym razem kilka zdań dotyczących pojawiającego się pytania o życie rodzinne naszych dzieci i pojawiający się, jak u wszystkich nacji, problem alkoholowy w rodzinach.

Tanzania.
Siostra Rut w ostatniej relacji przyznaje:
"problem ten dotyka niestety w dużej mierze także rejonu Musoma, w którym liczba osób uzależnionych jet duża. Są to zazwyczaj okoliczni rybacy, wśród których niestety wyjątku nie stanowią kobiety. Bieda pogłębia tylko istniejący problem.
Tubylcy wyrabiają bimber z manioku a następnie sprzedają za niską cenę. Ta ogólna dostępność alkoholu powoduje, że wielu biednych rybaków w ten właśnie sposób marnotrawi pieniądze zarobione na połowach. Jest to nie tylko smutne, ale także w konsekwencji powoduje rozpad rodzin, skrajną nędzę i cierpienie tych najmniejszych- dzieci...

matka z dzieckiem-majaprzyszlosc.org.pl
W tej sytuacji utrzymanie rodzin spoczywa w całości na barkach kobiet. Ich możliwości zarobkowe są jednak bardzo ograniczone- pracują bardzo ciężko, wstając wcześnie, by na małych poletkach uzyskać znikome plony (np. orzeszki), które potem zapewnią im równie znikome wynagrodzenie, ledwo wystarczające na zapewnienie jednego posiłku w ciągu dnia. W wielu wypadkach kobiety w ogóle nie mogą liczyć na jakiekolwiek wsparcie mężczyzn. Ci bowiem zostawiają jedne rodziny, by odejść do innych- wszędzie jednak ich rola sprowadza się do tego, że rodzą się dzieci- poza tym często nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności. Powtarza się błędny schemat.

Niektóre dzieci, które znalazły się pod opieką misji, pochodzą także z takich właśnie rodzin. Tutaj dostają ciepły posiłek w postaci zupy, mandazi, mundurki, zeszyty. Wyrażam wdzięczność, że dzięki Fundacji i Rodzicom adopcyjnym możliwa jest pomoc również tym dzieciom.
Jest to może kropla w morzu potrzeb, a jednak...

Ważne by pamiętać, że jest to duże uogólnienie i nie można jedną miarą mierzyć wszystkich tanzanńskich ojców, rodziców; mężczyzn, czy kobiet.
Z gorącymi pozdrowieniami s. Rut"

Wkrótce informacje od s.Aliny i s.Tadeuszy z Kamerunu w tym temacie.

sobota, 1 marca 2014

II z III etapów projektu "Przedszkole w Tanzanii" już za nami! Dziękujemy i zapraszamy do dalszego pomagania. Twoja pomoc ma wpływ na życie dzieci.

Zakończyliśmy II z III zaplanowanych etapów remontu naszego, otwrtego w 2013 roku, przedszkola w Tanzanii. Dzieki pomocy wielu wspaniałych osób udało się z pomoca stolarza wykonać ogromn racy i zmienić codzienność dzieci  - na bardziej higieniczną, zorganizowaną.

Kolorowe dywaniki, stoliczki i krzesełka, włąsna szafka - to coś czego niegdy nie miały.
Dzięki Państwa pomocy zakupiono materiały, daliśmy pracę. O tym więcej w poście z dnia 8 lutego 2014 roku, gdzie poznajemy stolarza! ;)

Przygotowaliśmy 30 stolików, 30 krzesełek (to rednia liczba dzieci docierająca do przedszkola każdego dnia), szafę - regał z półkami dla każdego dziecka, dużą szafę zamykana na klucz (bezpoeczeństwo przekazanych darów, pomocy szkolnych, przekazanego w 2012 roku DVD) oraz biurko i krzesło dla p. Madede; naszej nauczycielki, któa potrafi zdziałać wiele dobrego i dzieci kończące przedszkole umieją czytać!

To coś, czego im nikt nie odbierze. A my widzimy, że ta pomoc ma sens. To mądra pomoc.

Wpłat można dokonywać na rachunek: 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899  (Alior BAnk)
tytułem: "Przedszkole Kigera Etuma – darowizna” (na przedszkole St.Francis of Asisi)
lub ”Mji Wa Huruma – darowizna” (na cały ośrodek pomocy)

Kto pamięta zdjęcia z 2 połowy roku 2012?









Rzeczywistość może wyglądać tak jak pod koniec 2013  - czyli rok po objęciu placówki pomocą:








Wszystkie zdjęcia z remontu są w NASZEJ GALERII NA STRONIE FUNDACJI

Teoretycznie sala mogąca służyć za przedszkole była, wymagała jednak gruntownego remontu, aby była bezpieczna dla dzieci. W roku szkolnym 2012/13 był tam grzyb, wilgoć, dzieci niedoleczone miały w tych warunkach powikłania o malarii niebezpieczne dla ich życia.

W wyniku działań Fundacji oraz wielu Darczyńców i akcji na SiePomaga, przeprowadziliśmy remont pomieszczeń obejmujący ściany, sufit, dach, podłogi, stolarkę okienną i zakupiliśmy potrzebne wyposażenie. Dzieci mają suche i czyste miejsce, gdzie jedzą i spędzają dni.

Koszt I etapu – remontu wykonanego wczesną jesienią 2013 wyniósł 2450 USD, a koszt wyposażenia w listopadzie 2013 r. zamknął się w kwocie 2750 USD . Przeprowadziliśmy zbiórkę publiczną na ten cel trwająca do 14 listopada 2013 roku, decyzją Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji nr 136/2012 a obecnie walczymy o dzieci dalej - na mocy decyzji 58/2014.

Przed nami najtrudniejsze. Ale i najbardziej potrzebne.
Budowa płotu i części sanitarnej jest najdroższa. Potrzebujemy 6300 USD.

Wpłat można dokonywać na rachunek: 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899  (Alior BAnk)
tytułem: "Przedszkole Kigera Etuma – darowizna” (na przedszkole St.Francis of Asisi)
lub ”Mji Wa Huruma – darowizna” (na cały ośrodek pomocy)

Zakończona część inwestycji rozliczona jest na podstronie zbiórki publiczne.

Osoby i firmy zainteresowane kontem w EURO lub USD oraz wsparciem finansowym tego projektu lub wyposażeniem przedszkola w użyteczne przedmioty i akcesoria dla placówki oświatowej proszone są o kontakt: fundacja@majaprzyszlosc.org.pl

Chcesz obejrzeć jak obecnie wygląda część sanitarna? Jak wygląda jedyna umywalka?
Gdzie i w jakich warunkach korzystają z toalety malutkie dzieci? Roczne? Dwu? Pięcioletnie? 
O tym w poście w dniu 9 marca. Zajrzyj koniecznie!



sobota, 8 lutego 2014

Poznaj stolarza ;) Wyposażanie przedszkola w Kigera, czyli 2 z 3 etapów remontu, za nami!

W 2012 roku z misji w Tanzanii nadeszły informacje o tragicznych warunkach, w jakich dzieci mieszkają i spędzają czas. Postanowiliśmy pomóc i prowadzimy obecnie projekt „Remont i wyposażenie przedszkole w Kigera Etuma”.
Teoretycznie sala mogąca służyć za przedszkole była, wymagała jednak gruntownego remontu, aby była bezpieczna dla dzieci. W roku szkolnym 2012/13 był tam grzyb, wilgoć, dzieci niedoleczone miały w tych warunkach powikłania o malarii niebezpieczne dla ich życia.

W wyniku działań Fundacji oraz wielu Darczyńców i akcji na SiePomaga, przeprowadziliśmy remont pomieszczeń obejmujący ściany, sufit, dach, podłogi, stolarkę okienną. Dzieci mają suche i czyste miejsce, gdzie jedzą i spędzają dni.
W ostatnich tygodniach 2013 nad projektem intensywnie pracował wyjątkowy stolarz - pan Manyener Manjurano ;)

Mogliśmy zakupić gotowe stoliki i krzesełka z drewna, ale koszt byłby nieporównywalnie wyższy, mogliśmy także zakupić plastikowe kolorowe mebelki i może zyskalibyśmy niewielką różnice w budżecie. Wtedy jednak pieniądze poszłyby do innego źródła.
Fundacja hołduje zasadzie, by dawać wędkę. Zlecenie przekazaliśmy więc na ręce lokalnego stolarza.

Mieszkaniec wioski i uśmiechnięty tata trójki małych łobuziaków.
Tym bardziej cieszył go projekt jaki miał do wykonania - meble do przedszkola.

Zdjęcia wykonano w trakcie prac. Dziękujemy za nie panu Słodzince, który był na misji przejazdem ;)
Po 20 lutego zobaczymy efekty jego kilkumiesięcznego zaangażowania ;)





Obecnie przedszkole pilnie potrzebuje sfinansowania ostatniego etapu projektu : budowy płotu oddzielającego przedszkole dla dzieci od strefy ośrodka pomocy (w którym przebywają m.in. osoby chore na trąd, malarię, psychicznie , także matki) oraz budowy sanitariatów, które sa w stanie dramatycznym ( w zasadzie nieistniejące, co powoduje szerzenie się chorób, nawroty malarii u dzieci, trudności w utrzymaniu właściwej higeny).

Koszt I etapu – remontu wykonanego wczesną jesienią 2013 wyniósł 2450 USD, a koszt wyposażenia 2013 r. zamknął się w kwocie 2750 USD . Przeprowadziliśmy zbiórkę publiczną na ten cel trwająca do 14 listopada 2013 roku, decyzja Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji nr 136/2012 oraz zmiana tej decyzji o nr 256/2013. Budowa płotu i sanitariatów (toaleta/umywalki/doprowadzenie wody) wieńcząca dzieło jest najdroższa. Potrzebujemy 6300 USD

Wpłat można dokonywać na rachunek:
44 2490 0005 0000 4600 3246 9899  (Alior BAnk)
tytułem:
Przedszkole Kigera Etuma – darowizna.

Osobne wpłaty tytułem:„Mji Wa Huruma – darowizna” będziemy przekazywali na cały ośrodek zdrowia i opieki społecznej prowadzony dla prawie 100 osób odrzuconych przez spłeczeństwo, w tym ponad 30 dzieci..

Zakończona część inwestycji rozliczona jest na podstronie:
http://www.majaprzyszlosc.org.pl/przedszkoletanzania

Osoby i firmy zainteresowane wsparciem finansowym tego projektu lub wyposażeniem przedszkola w użyteczne przedmioty i akcesoria dla placówki oświatowej proszone są o kontakt: fundacja@majaprzyszlosc.org.pl