Szukaj na tym blogu

niedziela, 30 czerwca 2013

Jak dziękować, czyli co czuje Darczyńca i Rodzic Adopcyjny?

Jak dziękować?

Wdzięczność za pomoc finansową i rzeczową możemy wyrazić poprzez wysłanie listu z podziękowaniem, dyplomu, certyfikatu. Jednak co w przypadku, kiedy koszt jego przygotowania i wysyłki przewyższa sumę wpłaconą na nasze konto? Można oczywiście uzależnić formę podziękowania od wysokości wpłaconej kwoty, tylko taką selekcję Darczyńców uważamy za mocno niesprawiedliwą i krzywdzącą. Czasem trudniej przekazać 10 zł, niż innej osobie 100 zł..  Aby takie dylematy rozwiązać, postanowiliśmy zapytać Was o zdanie.

Podziękowanie należy się każdemu – to oczywiste. Dyskusyjna natomiast pozostaje jego forma. Z jednej strony chcemy, by Darczyńcy wiedzieli, że razem z dziećmi jesteśmy wdzięczni za każdą otrzymaną złotówkę, ale z drugiej pragniemy, by Ci sami Ofiarodawcy nie  mieli poczucia, że marnujemy wpłacone przez nich pieniądze.

Na konta zbiórek i adopcji wpływają kwoty większe i mniejsze, a Ofiarodawców jest wielu. Chcemy podziękować wszystkim za wsparcie projektów, zadań statutowych realizowanych przez naszą fundację, czyli pomoc dzieciom. Działamy w ten sposób, bo wiemy, że takie gesty są miłe. Jednak śledząc różne działania charytatywne organizacji dobroczynnych spotykaliśmy się z zarzutami od Darczyńców, że nie na podziękowania pieniądze wpłacali. Ani ta gratisy. Dotyczy to zwykle większych organizacji, które do listów dokładają ulotki, książki, przedmioty.

Chcielibyśmy wiedzieć, co czuje Darczyńca, który otwiera kopertę z naszym podziękowaniem. To cieszy, a może drażni? W końcu może wpłacił 5 zł na nasze konto, a przecież mógł tego dnia kupić jeden bochenek chleba więcej albo czekoladę dla swojego dziecka. W zamian otrzymuje kartkę papieru, czasem także z gratisem za kilka złotych.

Jeśli zatem wysłanie podziękowania listem tradycyjnym jest niewłaściwym rozwiązaniem, to  może wystarczy ogólne podziękowanie zamieszczone na stronie internetowej lub przesłanie stosownego e-maila; co jednak w przypadku, kiedy nie dysponujemy adresami?

Kolejna kwestia dotyczy Rodziców Adopcyjnych, do których wysyłamy pocztą tradycyjną listy, świadectwa i rysunki dzieci. Uważamy, że Rodzic powinien mieć w oryginale korespondencję, którą kieruje do niego podopieczny. Tylko wtedy ma ona prawdziwą wartość i trafia, zgodnie z intencją dziecka, do najwłaściwszego odbiorcy. Staramy się, aby nie były to wyłącznie skany mailami, jeśli z Afryki dostaliśmy oryginały. Czy słusznie?

Podsumowując, jak mamy dziękować, jak działać w Adopcji, by Darczyńcy wiedzieli, że Dzieci i my jesteśmy im wdzięczni, a z drugiej strony, byśmy nie mieli poczucia, że robimy coś niewłaściwie?

Wysyłka listów dla Rodziców Adopcyjnych z listami, rysunkami i świadectwami dzieci. Czerwiec 2013



niedziela, 23 czerwca 2013

Spotkanie z siostrą Aliną - misjonarką z Kamerunu, w Poznaniu

Sobotnie przedpołudnie z szarlotką, sokiem pomarańczowym i w wyborowym towarzystwie. W Poema Cafe rozmawialiśmy prawie 2 godziny o dzieciach, pomaganiu i realiach "tam" z siostra Aliną Sędzimir, misjonarką sióstr św. Dominika.



To przedpołudnie to przede wszystkim szczera odpowiedz siostry Aliny i pasjonujące historie dzieci: małej, zawsze radosnej Pauline, rezolutnej Grace, Steva, który zyskał pokój po wujku, Tatiany - studentki z perspektywami, wszędobylskiego Juniora, Fabrica - mistrza puzzli, uzdolnionego Henri'ego, czy uzdolnionego muzycznie Bernarda i innych Podopiecznych.



Posłuchaliśmy dlaczego życie dzieci objętych programem adopcja serca jest inne, jak zmieniamy światopogląd ich niepiśmiennych Rodziców, jak radzą sobie z tym same dzieci - te młodsze i te starsze.
dlaczego listy do rodziców bywają tak bardzo podobne i skąd w nich tyle wyrażeń wdzięczności, a często i sformułowań "dorosłych" ;) (tak to już jest jak pomaga w pisaniu na tablicy zarysu listu jeden student ;)
Mieliśmy także okazje podpytać o stan faktyczny na miejscu, wyjaśnienie różnic, kwestii finansowania dzieci, dożywiania, życia codziennego - klas powyżej 100 osób, ale i siły malarii, obrzędów, zabobonów, a nawet historii pewnego porwania..



Serdeczne Bóg Zapłać Siostro Alino!

Drodzy Goście - Wam dziękujemy najserdeczniej. W szczególności za skupienie, za uśmiech, za pytania.Oprócz osób dorosłych, na spotkaniu pojawiła się także silna grupa wolontariuszy zaangażowanych w pomoc dzieciom Afryki już od dawna. Wyjazd i spotkanie były nagrodą dla kilkunastu najaktywniejszych działaczy Szkolnej Sekcji Wolontariatu z Gimnazjum nr 1 w Barcinie - pozdrowienia dla pani Moniki, prowadzącej Sekcję, oraz wszystkich obecnych i nieobecnych Uczniów!



Ze spotkania z Siostrą oraz wewnętrznego spotkania w Fundacji, mamy materiały dla rodziców adopcyjnych oraz informacje ogólne o programie, Kamerunie i działaniach misji. Będziemy sukcesywnie przekazywać je Państwu listownie, mailiowo i poprzez tego bloga ;)


.

piątek, 21 czerwca 2013

Dzieci powyżej 12-14 lat - to także dzieci. Listy Fabrica o szkole.

Młodzi ludzi z różnych zakątków świata stawiają sobie podobne cele życiowe. Jednym z nich jest zdobycie wykształcenia, które daje szansę na lepszą przyszłość.  O ile Europejczycy nie mogą narzekać na utrudniony dostęp do edukacji, o tyle mieszkańcy Czarnego Lądu muszą zmagać się z różnymi przeszkodami, a należy do nich zaliczyć m. in.  daleką drogę do uczelni i brak pieniędzy.
Im dziecko jest młodsze, tym bardziej darczyńcy są skłonni do pomocy i bardziej wrażliwi na jego potrzeby. Nie jest to oczywiście powodem do narzekania, ale jednocześnie nie można zapominać o młodzieży, która również potrzebuje wsparcia. Warto tutaj przywołać inną prawidłowość: im dziecko jest starsze, tym szybciej się usamodzielni i pomoc będzie zapewne potrzebna przez krótszy czas.
Bez wsparcia finansowego młody człowiek nigdy nie będzie miał możliwości zdobywania wiedzy czy  rozwijania swoich talentów. Ofiarowane pieniądze (np. w ramach adopcji serca) nie są zatem pomocą doraźną, ale zaowocują w przyszłości.

Każdy darczyńca może być pewien, że żaden z nastolatków nie zmarnuje danej mu szansy. Młodzież jest  ambitna i nieugięta w dążeniu do celu, chociaż na drodze trudności pojawiają się częściej niż można przypuszczać.
Choć trudno im czasem samodzielnie napisać pierwsze listy w życiu, bo ani forma, ani rodzaj przekazu nie jest im znany, to z pomocą s. misjonarki starają się przelać wydarzenia czy emocje na papier.
Potwierdzeniem prawdziwości powyższych słów jest list młodej mieszkanki Kamerunu do swojego opiekuna:


Tłumaczenie listu nie oddaje emocji, ale mówi o tym, że doceniają fakt, iż dzięki pomocy z daleka, mogą się uczyć w przeciwieństwie do wielu rówieśników. Szkoła i misja sa dla niech odskoczniami.
Listy Fabrica nie zostały jeszcze nikomu wysłane, chłopiec czeka na swojego opiekuna...



Jak się macie? Cieszę się, że znowu mogę do Was napisać.
Opowiem Wam o tym, co dzieje się u mnie. Jestem teraz w klasie CE2A, jest już trzeci trymestr i uczę się angielskiego, matematyki, nauki ścisłe, historia i geografia.  Moim ulubionym przedmiotem jest historia. Z drugiego semestru miałem średnią 12. Naprawdę lubię szkołę. Zaczynam lekcje każdego dnia o 7:30 i kończę o 15, poza środami. 3 razy w tygodniu uczymy się u Sióstr, żeby poprawić nasze szkolne wyniki. Po powtarzaniu lekcji gramy tam w różne gry.
Bardzo dużo u nas pada, przez to niektóre rodziny tracą nawet dach nad głową, a maluchy często łapią zapalenie płuc. Świadectwo dostaniemy w czerwcu, a we wrześniu wracamy do szkoły. Podczas wakacji będę w wiosce i będę się zajmował pracami na polu.
Dziękuję Ci za wszystko i pozdrawiam od mojej rodziny. Modlę się za Ciebie,
Fabrice

środa, 19 czerwca 2013

Czy te dzieci na pewno mają tak źle i potrzebują pomocy?

Dostaliśmy w ciągu ostatnich tygodni kilka maili, które sugerują nam, że potrzebna jest dodatkowa informacja w sprawie wyglądu dzieci z misji, których zdjęcia otrzymuje rodzic lub publikujemy na naszych stronach.

Pytano nas czy te dzieci na pewno potrzebują pomocy, bo wcale tak źle nie wyglądają. Pojawił się komentarz, że jak ktoś ma balowe sukienki z połyskiem na co dzień, to wcale tak źle nie jest, bo dzieci własne chodzą w takich od święta. Działając od dłuższego czasu pojawiały się głosy, by usunąć ze strony zdjęcia dzieci w trakcie imprez lokalnych i narodowych - jak świętowanie przez nie Dnia Niepodległości w Kamerunie, gdzie występują,śmieją się, ubrane są na kolorowo, równo. Radośnie. Są tacy, który pytają skąd ubrania, buty, czemu dziecko nosi markowe adidaski, czy ma innego "sponsora" w związku z tym.
Nawet zdjęcia z przedszkola czy szkoły, gdzie obowiązują w Afryce równe mundurki, za które należy zapłacić, także wzbudzały pytania, kontrowersje, konieczność złożenia pewnych wyjaśnień.
Postanowiliśmy dziś napisać o tym kilka zdań, dzięki jednej z adopcyjnych mam, która temat dobrze zna i za jej pomoc bardzo dziękujemy.

Większość nas zna dzieci z przedszkola ze zdjęć robionych przez misjonarki. Dzieci i ich rodzice są przeważnie informowani wcześniej o tym aby wszystkie były akurat obecne i nikogo nie brakowało na zdjęciu.
Robienie zdjęć w tamtejszych warunkach to nie jest codzienność. Nikt nie ma w domu aparatu fotograficznego ani ramek ze zdjęciami rodzinnymi na półkach w domu.
Wszyscy podchodzą do sytuacji bardzo poważnie i starają się aby dzieci jak najlepiej na zdjęciach wyglądały. Ubierają dzieci w ubrania najlepsze jakie maja w domu, przeważnie z paczek, darów, a kto nie ma - pożycza od siostry, sąsiadki. Bywa, że dosłownie przekłada się jedną czystą i ładną sukienkę na kilka dziewczynek po kolei do zdjęcia.
W szkole dzieci tak,że mają dość kolorowe ubrania, schludne i wyglądające porządnie. Niestety są to przeważnie jedyne ubrania jakie maja - mundurki szkolne. I za nie trzeba zapłacić, to część opłaty, która Państwo wnoszą. Dziecko nie jest przyjmowane do szkół bez mundurku i butów (czarnych mokasynów zwykle).
Trudno jest zrobić dzieciom zdjęcia, które pokazywałyby rzeczywistość bo nawet jak pojawi się ktoś z aparatem niezapowiedziany rodzice starają się jak najszybciej przebrać dziecko aby nikt nie zobaczył go w ubraniach jakie faktycznie na co dzień nosi.
Także proszę skorygować to co wydaje się na zdjęciach być objawem dobrobytu, odświętnie ubrane dzieci na zdjęciach. Wizytowa sukienka w środku buszu to nie zbytek, a koszula w rozmiarze 98 włożona w spodenki nie kryje pełnego brzucha. Nie oceniajmy po okładce, czy to możliwe?
Jeśli masz zdanie na ten temat, jak to wygląda z Twojego punktu widzenia - bardzo czekamy na komentarze.

Przedszkolaki w Kamerunie podczas Dnia Młodych - narodowego święta.


sobota, 15 czerwca 2013

paczki wiosenne w Tanzanii!

Długo czekaliśmy na wieści o paczkach. Od marca pora deszczowa nie odpuszczała. Brak słońca, a co za tym idzie prądu z solarów , słaby sygnał radiowy, kompletnie nieprzejezdny busz i ciągłe choroby dzieci i starszych  - malaria i powikłania po nich spowodowane niedożywieniem i podstawową dietą, w ośrodku prowadzonym przez s.Rut nie sprzyjały robieniu zdjęć, odbieraniu przesyłek czy kontaktom i korespondencji. Tanzania to II Świat. W każdym tego słowa znaczeniu, niepojętnym dla europejczyka.
ale mamy światełko w tunelu i wiadoości z ostatniej chwili, jakie udało sie przekazać.
Dokładnie 1 czerwca dotarły na misję nasze kocyki i pościele. Sprawiliście dzieciom i mieszkańcom ośrodka wyjątkowy prezent na Dzień Dziecka!




W tym okresie - maj - czerwic dotarło także kilka innych przesyłek.
Dostaliśmy informacje o części z nich  - szczegóły poniżej w stopce maila, a dla osób z programu adopcyjnego także zdjęcia mailami.
Cieszycie się razem z nami? ;)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Pomoc Afryce dla zysków?

Temat na pewno nie jest nowy. Ale warto o nim wspomnieć, bo i sami afrykańczycy się kształcą. I burzą.
Artykuł w oryginale znajduje się w tym linku, lub na stronie Fundacji w aktualnościach.
Tutaj zamieszczamy jego tłumaczenie, przygotowane dzięki naszej wolontariuszczce L.Kęsce.
Afrykańskie grupy odrzucają korporacyjny plan żywnościowy grupy państw G8 określając go jako „kolonializm”.


Afrykańskie grupy odrzucają korporacyjny plan żywnościowy grupy państw G8 określając go jako „kolonializm”.
War on Want, 3 czerwca 2013 |Poniedziałek 

Brytyjscy działacze wzywają Camerona do wstrzymania przyznania 395 milionów funtów pomocy.

Ruch farmerów afrykańskich oraz grupy obywatelskie odrzuciły Nowy Sojusz Bezpieczeństwa Żywności i Żywienia (New Alliance for Food Security and Nutrition ) grupy państw G8 jako część „nowej fali kolonializmu” mającej na celu wykorzystanie ich systemów żywnościowych do generowania zysków korporacyjnych.

Ostrzeżenie pojawia się w oświadczeniu wysłanym dzisiaj (3 czerwca 2013 r.) do przywódców grupy państw G8 przed tzw. „szczytem dotyczącym głodu”, który ma zostać poprowadzony przez Davida Camerona w Londynie 8 czerwca, i na którym ma odbyć się spotkanie państw Nowego Sojuszu.

Państwa G8 utworzyły Nowy Sojusz w maju 2012 roku jako platformę inwestycyjną sektora prywatnego dla międzynarodowych korporacji chcących dotrzeć do rolniczych rynków Afryki.

Sześć afrykańskich państw już dołączyło do tej inicjatywy, a cztery następne mają przyłączyć się w trakcie trwania szczytu w Londynie w tym tygodniu.

Afrykańskie grupy obywatelskie stwierdzają w swoim oświadczeniu: „Afryka jest postrzegana jako kontynent możliwości otwarcia nowych granic dla generowania zysków, w szczególności z ziemi, żywności i biopaliw”. Zauważają, że „rażące przejęcia ziemi" popierane przez siły państw G8, takie jak projekt ProSavanna w Mozambiku, zmuszają farmerów do opuszczenia swoich ziem i niszczą ich źródło utrzymania.

Oświadczenie oskarża państwa grupy G8 o wspieranie międzynarodowych korporacji takich jak Yara, Monsanto, Syngenta, Cargill w ich dążeniach do prywatyzacji afrykańskiego rolnictwa: „Oddanie w ręce prywatne wiedzy oraz zasobów materialnych (np. ziaren i materiału genetycznego) oznacza odpływ należności licencyjnych z Afryki do rąk międzynarodowych korporacji”.

Oświadczenie wzywa do podjęcia alternatywnych strategii chroniących zrównoważone techniki rolnicze już rozwijające się w całej Afryce, które nad zyski korporacyjne przedkładają bezpieczeństwo żywnościowe gospodarstw domowych.

Brytyjskie grupy obywatelskie wydały własne oświadczenie popierające odrzucenie Nowego Sojuszu przez afrykańskich rolników. Oświadczenie to ukazuje niebezpieczeństwo jakie stanowi Sojusz dla małych gospodarstw oraz dla bezpieczeństwa żywnościowego na całym kontynencie.

Brytyjskie oświadczenie, które popiera ponad 25 organizacji takich jak m.in. War on Want, Przyjaciele Ziemi, Fundacja Gaja, World Development Movement, wzywa Davida Camerona, aby w celu ochrony rolników wstrzymał się od przyznania pomocy w kwocie 395 milionów funtów, których wypłacenie zadeklarowano w ciągu następnych trzech lat.

W oświadczeniu stwierdza się: "Grupa państw G8 nie ma żadnych podstaw prawnych by ingerować w sprawy żywności, głodu i własności gruntów w Afryce ani w żadnej innej części świata." Oskarża się grupę G8 o dążenie do osłabienia roli Komitetu ONZ ds. Światowego Bezpieczeństwa Żywnościowego - demokratycznego ciała upoważnionego do pracy nad kwestiami globalnego bezpieczeństwa żywności i żywienia.

Kirtana Chandrasekaran z organizacji Przyjaciele Ziemi powiedziała: „ Niedopuszczalnym cynizmem ze strony państw G8 jest udawanie rozwiązywania problemu głodu i zagrabiania ziemi w Afryce przy jednoczesnym popieraniu projektu, który zrujnuje życie setek tysięcy rolników prowadzących małe gospodarstwa. Nowy Sojusz grupy G8 jest pro-korporacyjną napaścią na narody Afryki, wymuszającą na nich zmianę prawa dotyczącego nasion, prawa handlowego oraz prawa własności ziemi, tak aby priorytetem stały się zyski korporacyjne a nie lokalne potrzeby żywnościowe. Afrykańskie grupy obywatelskie uważają, że Nowy Sojusz to „zatruty kielich” i mają rację, że chcą go odrzucić”.

Teresa Anderson z Fundacji Gaja stwierdziła: "Opinia publiczna w Wielkiej Brytanii nie może dać się zwieść aspiracjom Davida Camerona do ogłoszenia się wybawicielem Afryki. Nowy Sojusz pomija  afrykańskie procesy demokratyczne i lekceważy międzynarodowe rozwiązania przyjęte w celu rozwiązywania problemu głodu. Gdyby Cameron i grupa G8 mieli szczere zamiary co do zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego w Afryce, wysłuchaliby głosów afrykańskich rolników, którzy odrzucają Nowy Sojusz i jego korporacyjną wizję."



wtorek, 4 czerwca 2013

Będzie woda w Tanzanii - wstępna informacja

Czas realizacji tego projektu nie jest znany. Może uda się to przeprowadzić w pół roku, może w rok. Ale mamy pozytywną informację z Tanzanii:

"Woda w osrodku to wielki problem, do tej pory mamy troche widy pitnej z tenku ,ale to nie wystarcza dla calego osrodka. Natomiast do prania,spraw sanitarnych czesto nosimy wode z jeziora we wiadrach (ok 200m) dla 80 osob. Wczoraj jednak dostalam wiadomosc z jednej z organizacji ,ze zgodza sie nam pomoc w budowie instalacji wodnej."
Gratulujemy siostrze Rut pozyskania kolejngo partnera w działaniach na rzecz lokalnej ludności! ;)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

A co wysyłać do Kamerunu i dzieci adopcyjnych tam?

Zadaliśmy to pytanie s.Alinie bezpośrednio:

„Nie ma sensu wysylania paczek zywnosciowych tutaj, gdyz oni zywia sie doskonale tutaj przy ich warzywach, a pozostale produkty sa dostepne do zakupu.
Jesli chodzi o dzieci to one ciesza sie wszystkim, szczegolnie cos z ubran, nie maja ich wiele, jesli sa lekkie, teraz duzo pada i padac jeszcze bedzie do konca wakacji na pewno bardzo praktyczne bylyby plaszcze przeciwdeszczowe, moga byc. Dla maluchow praktyczne sa kolorowanki a dla wiekszych rozne opowiadania jesli sa dostepne w jezyku francuskim to owszem. Chlpocow ciesza samochodziki czy pikli. a dziewczynki lalki to jesli chodzi o zabawki. Zawsze praktyczne sa piorniki czy czapka na glowe. to jesli chodzi o drobiazg ktory moze im sprawic radosc. A latwo wyslac. Jesli chodzi o uprawy tutaj najczesciej sieja arachidy i kukurydze ale nasiona jak ogorki czy cukinie tez sieja. chociaz niewielu z nich ma pole. 
To tak na biezaco co wiem ze moze sie przydac i sprawic radosc.
Pozdrawiam serdecznie. S.Alina”