Szukaj na tym blogu

piątek, 25 grudnia 2015

Wyniki zbiórki na Święta 2015. Dziękujemy za pomoc!

Tradycyjnie już dziękujemy Państwu za pomoc z dofinansowaniem upominków i organizacją okresu świąteczno – noworocznego na naszych placówkach. 

W roku bieżącym przekazali Państwo na ten cel aż 4 214 zł! 

To prawie dwukrotność ubiegłego roku, ale także dwie lokalizacje beneficjentów więcej.Środki zostały podzielone między 6 placówek:Yaounde i Garoua (Kamerun), Kigera (Tanzania), Ulan Ude (Syberia), Lai (Czad) i Nakuru (Kenia)

Dziękujemy także za zrozumienie, iż w zamkniętych „enklawach” jakimi są placówki, staramy się o drobne upominki  dla wszystkich lub syte spotkanie Noworoczne niż pojedyncze podarunki.
Dla społeczności lokalnej brak podejścia indywidualnego w tym szczególnym okresie ma duże znaczenie.
Nie ma tu pokrzywdzonych, czy zawiedzionych dzieci i młodzieży z programu.
ASANTENI! DZIĘKUJEMY! THANK YOU! MERCI!

czwartek, 12 listopada 2015

Melissa ukończyła studia z chirurgii dentystycznej dzięki Rodzicom Adopcyjnym

Melissa-_studentka-2014-15_ostatni-rok-chirurgia-dentystyczna-300x218Melissa była naszą podopieczną przez rok. Zgłosiła się na misję z prośbą o pomoc na ostatnim - piątym - roku studiów medycznych, kiedy nie otrzymała obiecanej pomocy od władz miasta.
Jest zdolną i samodzielną dziewczyną - część sumy udało się jej zebrać przy pomocy znajomych, brakowało jej jednak 650 euro.
Dzięki wsparciu udzielonemu przez Rodziców Adopcyjnych, mogliśmy dofinansować jej naukę i od października 2015 Melissa jest szczęśliwą posiadaczką dyplomu chirurga dentystycznego. Jest już w pełni samodzielna! Dziękujemy!
Ciekawostka lokalna z Kamerunu:
Gabinety dentystyczne są głównie prywatne, publiczne leczenie ma na tyle niską jakoś, że dentystom nie brak pracy - nawet kiedy mają prywatne praktyki. Leczenie dentystyczne w Kamerunie jest także kosztowne. Sensowna plomba obecnie to ok 10 000 fr kameruńskich, czyli ok 35 EUR.

wtorek, 27 października 2015

Zorganizuj SYTE ŚWIĘTA dzieciaków po raz 3ci! Zbieramy środki do końca listopada!

Drodzy Przyjaciele Naszych Podopiecznych. 
Już dwukrotnie zorganizowaliście Boże Narodzenie na wspieranych przez nas placówkach w Tanzanii i Kamerunie oraz na Syberii. W tym roku dołączyły do nas dzieci z Czadu oraz niepełnosprawne maluchy z domu dziecka w Kenii.
BozeNarodzenie-Christmas 2013_MjiWHuruma_TM26 (4)Czy Boże Narodzenie podczas, którego nie burczy w brzuchu będą możliwe także w tym roku?  Żywność to nasz podstawowy cel w te Święta dla wszystkich Podopiecznych. W zależności od wysokości wpływów planowane jest ewentualnie dokupienie sztuki odzieży lub drobnego upominku rzeczowego, który ucieszy nasze dzieciaki. Dla dobra dzieci, budowania ich relacji, radości w tej świąteczny czas każde z nich dostanie upominek na Święta – niekoniecznie duży czy kosztowny, indywidualny od rodzica adopcyjnego. Chcemy wszystkim zapewnić miły drobiazg, wysokowitaminowy posiłek oraz odrobinę słodyczy.
Czy w tym roku pomożesz nam zorganizować dla nich spotkanie świąteczne?BozeNarodzenie-Christmas 2013_MjiWHuruma_TM21
Wszystko w Twoich rękach ;)
Jeśli możesz, będziemy zobowiązani za pomoc i finansowe wsparcie tego działania.Wpłaty na ten cel prosimy dokonywać do 30 listopada (pon)o tytule “Święta 2015– darowizna”
na rachunek Alior Bank
wpłaty w PLN: 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899
wpłaty w EURO:
 
PL69 2490 0005 0000 4600 1195 6471SWIFT / BIC CODE ALIOR BANKU: ALBPPLPW
Christmas / Boże Narodzenie 2012 Preschool Kigera Etuma Tanzania. Meal with meat is being served twice a year. Posiłek z mięsem jest podawany jedynie dwa razy w roku z powodu braku środków finansowych.
Christmas / Boże Narodzenie 2012 Preschool Kigera Etuma Tanzania. Meal with meat is being served twice a year. Posiłek z mięsem jest podawany jedynie dwa razy w roku z powodu braku środków finansowych.
Info. Zdjęcie obok  to rok 2012 w Tanzanii, kilkanaście tygodni po ostatecznym przyjęciu do programu. Dzieci po raz pierwszy wtedy jadły mięso, bogate w białko i dostały witaminy.  
Jeśli ktoś z Twoich znajomych mógłby być zainteresowany takim okazjonalnym wsparciem – będzie nam ogromnie miło, jeśli ta wiadomość pójdzie w świat ;)

wtorek, 20 października 2015

Bardzo zdolny Arthur potrzebuje wsparcia, by skończyć studia.

Arthur-yaounde-adopcja-majaprzyszlosc.org.plArthur zaliczył pierwszy rok studiów 2014/15 na specjalizacji z  księgowości! W październiku 2015 roku rozpoczął kolejny rok.
Jest bardzo ambitnym i pracowitym chłopcem - przypominamy, że w zeszłym roku zdał na dwa kierunki i mógł wybrać pomiędzy bankowością i zarządzaniem a dziennikarstwem. 
Dobrym przykładem służy mu brat  - Bernard, który studiuje i jest w naszym programie od kilku lat (chłopcy mają jedną mamę, ale różnych ojców). Arthur mieszka z ojcem ale jest w kontakcie z mama i pozostałym rodzeństwem. Koszty roczne jego studiów 1100 euro za rok 2014/15 i tyle samo za rok akademicki 2015/16. Tata Arthura zobowiązał się do opłacania chłopcu 500 EUR czesnego i dotrzymuje obietnicy.
My poszukujemy 2-3 osób, którym jego los nie będzie obojętny i dołączą do Mamy Adopcyjnej Arthura, by pomóc mu kontynuować studia w nowym roku akademickim. Brakuje nam 450 EUR rocznie.
Jeśli chciałbyś wesprzeć naszego podopiecznego, prosimy o kontakt: adopcja@majaprzyszlosc.org.pl

poniedziałek, 19 października 2015

Rusza adopcja sierot, półsierot i dzieci niepełnosprawnych z sierocińca w Kenii.

ramseyRozpoczęliśmy współpracę z domem dziecka dla dzieci niepełnosprawnych i sierot w Nakuru w Kenii. Dzieci niepełnosprawne w Afryce są najczęściej wstydem, chowane, nierehabilitowane, zamknięte w domach, często wyrzucane lub wykorzystywane seksualnie. Nie mam także żadnego systemu socjalnego.
Dlatego w kwietniu 2011 roku na obrzeżach miasta, wyjątkowe małżeństwo powołało dom dziecka. Wyróżnia się na tle podobnych struktur w kraju przede wszystkim tym, że przyjmuje dzieci bardzo małe (od narodzin do kilku lat życia) oraz właśnie dzieci niepełnosprawne – w tym dzieci z porażeniem mózgowym. Jest prowadzony przez p.Regine, jej męża oraz jedną z ich córek.
emanuelDo tej pory placówka funkcjonowała głównie z datków otrzymywanych od kilku byłych wolontariuszy oraz darowizn pochodzących od bogatszych rodzin kenijskich z okolicy, ale małżeństwo dokłada wszelkich starań, żeby ich dom był samowystarczalny. Posiadają 20 przepiórek, których jajka sprzedają okolicznym rodzinom. W połowie 2015 roku rozpoczęli także niewielką produkcję jogurtu na potrzeby własne oraz odsprzedaży. Mimo tego nieustannie brakuje stałych funduszy, które zabezpieczałyby podstawowe potrzeby bytowe ich placówki. I tu wkroczyła Fundacja z pomocą skierowaną na zaspokojenie podstawowych potrzeb dzieci.
noemi i abiJako Rodzic adopcyjny jesteś ważny, choć w tym przypadku nie jest to program adopcyjny – edukacyjny, a bardziej wsparcie bytu dzieci chorych, każde z nich potrzebuje lekarstw i terapii, część chodzi do szkoły.
Kilkanaście dzieci z ośrodka,  ze względu na kalectwo lub fakt, ze ich rodzice nie chcą pozbyć się praw rodzicielskich – nie może zostać adoptowanych ani teraz ani w przyszłości. Mimo tych wszystkich problemów, dzieci są wspaniale prowadzone – są naprawdę kochane, nie mają zespołu odrzucenia, kochają się i troszczą o siebie nawzajem.
precious
Warunkiem adopcji jest zapoznanie się z zakładką „Adopcja Serca” – znajdą tam Państwo informacje o terminach wpłat, samej adopcji, możliwości korespondencji z dzieckiem i innych. Link: do strony Adopcja Serca (klik)
Uwaga – w przypadku adopcji w Nukuru nie ma możliwości otrzymania listu czy rysunku bezpośrednio od dziecka. Informacje przekazywac będziemy od Opiekunów.
Ważna jest decyzja, któremu z naszych dzieci chcą Państwo pomóc. Można wysłać do nas maila, w którym określi się preferowaną płeć dziecka. Jesteś zdecydowany na bycie Rodzicem dziecka wymagającego szczególnej uwagi napisz na adopcja@majaprzyszlosc.org.pl

Pełna informacja o placówce:

środa, 7 października 2015

Tatiana ukończyła Szkołę Pedagogiczną

Dzięki Rodzicom Adopcyjnym z programu stypendialnego, szczególnie Adopcyjnego Taty,  Tatiana ukończyła w tym roku ostatni rok licencjatu Szkoły Pedagogicznej w Yaounde.W ostatnim roku nauka była podwójnie trudna z powodu ciężkiej sytuacji w domu i wsparcia dla mamy i młodszego rodzeństwa z racji bycia najstarsza w rodzinie.Wszystko się jednak udało! Dziękujemy!Na zdjęciu Tatiana z bratem.
Tatiana Fundacja MAją PRzyszłość

sobota, 3 października 2015

Marineth skończyła pielegniarstwo i zaczęłą pracę!

Dzięki osobom o dobrym sercu, które pomogły sfinansować jej edukację – w tym dzięki p. Arlecie – Marineth od właśnie rozpoczęła pracę jako pielęgniarka w ośrodku zdrowia w Yaounde.

Nasza podopieczna jest zdolną a ambitną dziewczyną, bardzo skupioną na nauce. W Yaounde mieszkała u cioci, która wspierała ją finansowo aż do ukończenia szkoły średniej. Marineth mogła uczyć się dalej dzięki opiece naszej Fundacji. W 2014 roku zaczęła studia w dwuletniej szkole pielęgniarskiej L’ecole des Aide Soignants  i w tym roku uzyskała upragniony dyplom!

Nyah Marineth

wtorek, 8 września 2015

8 września - Międzynarodowy Dzień do Walki z Analfabetyzmem

Międzynarodowy Dzień do Walki z Analfabetyzmem ustanowiło UNESCO w 1965 roku, a za analfabetyzm uznano w ramach tego dokumentu – brak umiejętności czytania i pisania u osób dorosłych, czyli osób powyżej 15. roku życia.  Liczba analfabetów na świecie systematycznie maleje, jednak nadal co piąty obywatel świata nie umie czytać i pisać. Dwie trzecie z tej liczby to kobiety.
I my staramy się przyczynić do tego, by liczba analfabetów była coraz mniejsza. By każdy umiał się podpisać, przeczytać szyld na drzwiach, ceny, świadectwo swojego dziecka. By czuł, że czytanie i pisanie jest mu potrzebne. I jest potrzebne kolejnym pokoleniom.
Umiejętność czytania, pisania, liczenia –  otwiera nowe możliwości i wiele wcześniej zamkniętych drzwi.
Ogromną radość sprawiają nam listy od naszych Podopiecznych, a im, ogromną radość sprawia zainteresowanie i pomoc ze strony ludzi, by mogli coś w życiu osiągnąć i nie byli spisani na straty już na starcie z racji miejsca zamieszkania.
Kilka listów od dzieci i studentów, z programu adopcji serca, poniżej – zapraszamy do lektury ;)










piątek, 17 lipca 2015

SPOTKANIE Z s.ALINĄ - MISJONARKĄ Z KAMERUNU!

UWAGA - SPOTKANIE Z s.ALINĄ - MISJONARKĄ Z KAMERUNU!
TERMIN: piątek 24 lipca w godzinach 18.00 - 20:15. 
LOKALIZACJA: Południk Zero ul. Wilcza 25, Warszawa
Zabierz znajomych i posłuchaj o życiu dzieciaków w stolicy Kamerunu. Zadaj własne pytania :)
Daj nam znać, że będziesz - łatwiej zaplanujemy ilość miejsc i wody z cytryną :)
fundacja@majaprzyszlosc.org.pl

S.Alina i Fundacja Mają Przyszłość serdecznie zapraszają na spotkanie!



niedziela, 12 lipca 2015

Dzieci mówią dziękuję, bo wiedzą, że z Wami MAJĄ PRZYSZŁOŚĆ!

Gdy kilka lat temu rejestrowaliśmy organizację 12 lipca, wspominaliśmy jak długo szukaliśmy  pomysłu na nazwę tworzącej się Fundacji, tygodniami rozważaliśmy słowa  pasujące do dzieci w Polsce, w krajach Globalnego Południa, na Syberii, w krajach ogarniętych wojną. Zdrowych, chorych. 
Mocnych w nauce, albo utalentowanych plastycznie lub muzycznie. 
Wszystkich. 
I tak jak dzieli je czasem wiele, różni kolor skóry, poziom szkoły, wiedza, zainteresowania, stan zdrowia. To jedno mają wspólne. PRZYSZŁOŚĆ. 
Dobrą. Szczęśliwą. Radosną. 

Beata przywiozła nam z Tanzanii film przy którym poleciały nam łzy. Nawet dzieciaki w przedszkolu wiedzą, że MAJĄ PRZYSZŁOŚĆ dzięki osobom, którym ich lot nie jest obojętny :) 
Dziękujemy s.Rut, wolontariuszce Beacie i nauczycielce przedszkolaków za wzruszający materiał. 

A Wam - za to że z nami z i z nimi jesteście! 

Kindergarden St.Francis of Asisi. Kigera Etuma, Tanzania.
Przedszkole Św.Franciszka z Asyżu. Kigera Etuma, Tanzania.

www.majaprzyszlosc.org.pl/adopcja-serca
www.majaprzyszlosc.org.pl/przedszkoletanzania

(do adopcji przyznajemy wg kolejności zgłoszeń i najpilniejszych potrzeb;
zarówno dzieci z przedszkola jak i z innych placówek z którymi współpracujemy)

wtorek, 16 czerwca 2015

Dzień Dziecka Afrykańskiego 2015 i nasze życzenie...

Kochamy wszystkich naszych Podopiecznych w programie edukacyjnym. Ale staramy si jednoczenie, by nasza pomoc była mądra.
Nasze największe marzenie, a jednocześnie życzenie na Dzień Dziecka dla wszystkich, których wpieramy w krajach Globalnego Południa brzmi:

WIERZYMY, ZE DZIĘKI MĄDREJ POMOCY, 
ZA KILKANAŚCIE LAT, 
NIE BĘDZIECIE JUŻ BENEFICJENTEM NASZEJ POMOCY, 
A RÓWNORZĘDNYM PARTNEREM 
W PROJEKTACH NA DOWOLNĄ SKALĘ.


Dlatego dziś krótko przybliżymy filozofię naszego programu.

Nie zakładamy misji na miejscu sami, uważamy, że już dość "misjonarzy" jest na miejscu. Nawiązujemy z nimi jedynie współpracę w najtrudniejszych częściach danego kraju.

Nie przywiązujemy do siebie rodzin wyręczając je z odpowiedzialności i zapewniając wszystko o co proszą (choć wiemy, że mają ogrom potrzeb i bywa, że serce się kroi, gdy odmawiamy).

Zdjęcie z ludzi odpowiedzialności za rodzinę, za dzieci, za ich edukację - na dłuższą metę przynosi odwrotny skutek do zamierzonego.
Wspieramy Rodziców w finansowaniu nauki ich dzieci (czesne, podręczniki, wyprawki, bursy, dojazdy, odzież, buty, przybory, kontakty z nauczycielami (np. by nie zabierał dzieci na prywatne pole, a faktycznie prowadził zajęcia). Wspieramy dzieci korepetycjami na misji prowadzonymi przez studentów, także będących beneficjentami naszej pomocy i w ten sposób okazującymi wdzięczność.

Rodziców odciążamy ze wszystkimi kosztami powyżej o ile i oni wykazują się współpracą dbając o zdrowie dzieci (w tym informowanie nas o zachorowaniach byśmy mogli reagować na czas), o frekwencję dziecka w szkole i jego wykarmienie.
W uzasadnionych przypadkach dzieci są leczone na koszt programu, dożywiane. Bo głodne dziecko niczego się nie nauczy. Natomiast trwa to puki rodzina nie będzie na tyle "wydolna", by robić to sama.
Jeśli chcesz z nami każdego dnia zmienia przyszłość kolejnych dzieci  i jesteś gotów na finansowe zobowiązanie z tym związane: zajrzyj na:
www.majaprzyszlosc.org.pl/adopcja-serca

Tanzania, 2015, Podopieczni programu w nowych mundurkach ;)



poniedziałek, 8 czerwca 2015

Okulary dla Henriego

Jakiś czas temu poprosiliśmy na naszym FB, o pomoc z zakupem okularów, dla naszego podopiecznego z Yaounde.

Ilość wspierających: jeden - Pan Mariusz
Cena okularów: 100 EURO (400 zł)
Radość Henriego z ich posiadania - BEZCENNA!

Już nie będą myśleli, że głupi czy głuchy - po prostu źle widział ;)


wtorek, 26 maja 2015

Trudne wybory każdej Mamy. Biologicznej, adopcyjnej. I ich wpływ na życie dzieci.

Bycie Mamą nie jest łatwe. Wie o tym każda z nas. Choć cywilizacyjny postęp i dostęp do określonych produktów i usług bywa pomocny w wychowaniu dzieci. Choć nic nie zastąpi miłości i troski.
Dziś o trudnych wyborach Mam w dalekiej Afryce, na podstawie historii opisanej przez s.Alinę. Dlatego tak bardzo doceniamy i kochamy Mamy Adopcyjne - dbanie o dziecko na odległość, wzięcie odpowiedzialności za jego edukację, dobre słowo i pochwała w liście - są bardzo cenne. Wspieracie tym nie tylko dzieci, ale także Mamy biologiczne, których życie także nie jest usłane różami.
*******************************************
15 maja…
„Byłam dziś  praktycznie cały dzień w szpitalu z naszym Williamem, jest bardzo poważnie chory  i musiał zostać w szpitalu przynajmniej do poniedziałku, aż nabierze sil i będzie wiadomo, że nic mu nie zagraża. Niestety na jego zdrowie miało wpływ zaniedbanie mamy….

Mama była z Wiliamem u mnie we wtorek i juz wtedy był bardzo chory. Dostała wsparcie i poszła do lekarza, niestety po powrocie od niego nie pokazała sie juz u mnie i nie powiedziała, że nie wykupiła wszystkich leków. Stad dziecko nie było leczone... Willi wymiotował cały czas, co oznacza, że nie jadł od 3 dni...
Dzisiaj sytuacja już była tak poważna, ze gdyby nie został w szpitalu to mógł umrzeć.
Mama niestety jakby zupełnie tego nie rozumiała, ni dociera o niej powaga sytuacji chyba.. Miała nam za złe ze został w szpitalu, bo ona nie ma czasu, by czuwać przy nim i odmówiła pojechania do niego do szpitala.
Na pierwsza noc został u niego starszy brat Frederic, a jutro rano, zawiozę zmianę, czyli jedną dziewczynę, która jest pod naszą opieką, bo Frederic musi jechać do szkoły - ma jutro zaliczenie.
Nie mogę liczyć na mamę, ona do szpitala nie pojedzie. Kazała go przywieźć do domu i „jeśli ma umrzeć, to niech umrze” to były jej słowa...
Na misji nie mieliśmy wyjścia. Tu w szpitalu rodzina czuwa przy chorym i daje mu jedzenie oraz oczywiście opłaca cały pobyt i sądzę, że tego mama sie obawiała, bo nie stać ją na szpital.
Willi jest już po badaniach i wyniki wykazały bardzo mocną malarię, duże osłabienie oraz problemy z płucami, bo ma bardzo mocny kaszel.  A ponieważ mama leczyła mu ten kaszel octem ( ktoś jej powiedział ze to lekarstwo) to jeszcze mocniej poraniło przewody pokarmowe i żołądek. Z tego powodu Willi ma też trudności z mówieniem, ale jest świadomy i wszystko rozumie. Dostał siedmiodniowe leczenie, w tym 3 dni na kroplówkach, i co najważniejsze - będzie żył. Pod wieczór już było widać zmianę i co ważne próbował jeść z apetytem.
Dzielę się tą sytuacją, by przedstawić prawdziwy dramat tych rodzin. Często wychowanie dzieci przerasta możliwości rodziców i to nie tylko finansowe;  także wiedzą, możliwościami, brakiem wsparcia ze strony bliskich. Bo gdyby Willi wziął od razu leki malaria pewno by minęła i nic innego nie dołączyło i jeśli chodzi o koszty, wyszło by 5 razy taniej.
Niestety nie było czasu i zainteresowania chorym dzieckiem, bo generalnie troska o byt ogólnie, pozostałe dzieci,  świadomość choroby i powagi sytuacji jest wciąż bardzo niska u rodziców.
Bardzo trudno nam zrozumieć, szczególnie rodziców, którzy nie ukończyli żadnej szkoły, że ich tok myślenia jest inny.

16 maja
Dzisiaj byłam 3 razy w szpitalu.  Willi ma sie dużo lepiej i wraca do sil...A ponieważ miałam spotkanie z młodymi (uczniowie szkół średnich), wiec nie brakowało chętnych do odwiedzin Williama...
I dzisiaj niespodzianka  - mama prosiła, aby ją zawieźć do szpitala - tę noc to ona czuwa przy chłopcu. Zrozumiała, że chcemy mu tylko pomoc, aby mógł żyć.
Okazało się także, że jakiś szaman jej powiedział, aby zostawiła Williama, gdyż ma taką samą chorobę co jej córka, która umarła już dawno i jeśli mu nie przechodzi to znaczy że ma umrzeć... Tłumaczyli je nawet, że Bóg tak chciał...
Trudno tym, którzy wmawia się na co dzień różne rzeczy, a sami nie ukończyli żadnej szkoły, zrozumieć czasami podstawowe kwestie troski o dziecko  i różnice pomiędzy nieuchronnym, a możliwym działaniem.
Dzisiaj widząc Williama w lepszym stanie mama zrozumiała jak należy dziecku pomagać i gdzie szukać właściwej pomocy.
Różnice myślenia są nie do przeskoczenia, nie można oceniać. I ja mam czasami trudności z pojęciem takich sytuacji, że można tak a nie inaczej zareagować...

ps. Dziękujemy za koszulki, które dzieci dostaną na Dzień Dziecka!!! William dostał już swoją w szpitalu, bo w domu nie znalazła się żadna czysta i nie podarta...
To był naprawdę dobry pomysł ;)
s. Alina (Yaounde, Kamerun)

Na zdjęciu pierwszy z lewe to William, z prawej - Frederic ;)


poniedziałek, 18 maja 2015

Zamień kawę na zabawę!


Dzieci są ważne. Dla nas w Fundacji – najważniejsze.
Zachęcamy do wsparcia nas w organizacji Dnia Dziecka dla naszych Podopiecznych w 4 placówkach Afryce.Mamy w planie koszulki, radosną zabawę  oraz łakocie, których na co dzień nie mają;)
Wpłat można dokonać na rachunek:
Fundacja Mają Przyszłość
Alior Bank 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899

Tytuł przelewu: „dzień dziecka – darowizna”termin wpłat – do poniedziałku, 25 maja 2015
Dla smakoszy mamy w tym roku wyjątkową gratkę!S.Rut przysłała z Tanzanii swoją lubioną kawę (instant/rozpuszczalna), która licytujemy na naszym Facebooku!Licytacja trwa do czwartku, 21 maja, do godziny 22.00!
PRZECHODZE NA STRONE FB DO LICYTACJI – KLIK
Ściskamy Cię bardzo mocno – dołącz do nas i podaruj odrobinę radości, delektując się pierwszego czerwca smakiem Afryki ;)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Gosia spotyka Bertranda. Wzruszające spotkanie.


"Wczoraj po południu przyszło kilka osób - studenci i uczniowie szkol średnich, będący w programie adopcyjnym.

Po części, gdzie to ja ich pytałam o rożne rzeczy i robiłam zdjęcia, jeden z chłopców...właściwie to mężczyzn zaczął coś mówić, po francusku, wiec ni w ząb nie zrozumiałam  Wiedziałam tylko ze mówi do mnie i ze mi to później przetłumaczą, wiedziałam ze mówi o programie, bo tyle wyłapałam z moja znajomością języka, wiec czekałam...a On mówił i mówił..

To był Bertrand...chłopak który sam opiekuje się swoim rodzeństwem, który studiuje i stara się łapać dodatkowe prace żeby moc zapłacić czynsz za wynajmowany dla nich kat do mieszkania i kupić coś do jedzenia.

Kiedy mi tlumaczono jego słowa miałam łzy w oczach.
Na moje "ręce" złożył podziękowania dla Fundacji i ludzi którzy wspierają jego i jego kolegów.
Mówił, ze bez Was nie mógłby nawet myśleć o pójściu do szkoły. Pewnie byłby złodziejem tak jak wielu innych. A tak, dzięki Waszej pomocy może się uczyć, może myśleć o czymś lepszym dla siebie. 99% jego wiary w siebie i siły to Wy i Wasza pomoc!!!

Na co dzień nie działam Fundacji, ale chcę żebyście wiedzieli, że to co robicie jest wielkie. Ze Ci którym pomagacie są Wam wdzięczni - za Wasz czas, za Wasze serce, za Wasza pomoc. A usłyszeć to co ja dziś usłyszałam to wielki zaszczyt.
Przekazuje te podziękowania i słowa uznania Wam i Rodzicom Adopcyjnym za to robicie - rzecz piękną - dzielicie się sercem.

Chciałam przekazać to co usłyszałam, bo naprawdę była to bardzo wzruszająca chwila. Gosia"

Gosia  - wolontariuszka Fundacji, która spędziła kilka tygodni w Afryce, dziś wraca z Kamerunu. Gościła u naszej misjonarki s.Aliny.
Dziękujemy Siostrze za opiekę nad nią, a Gosi życzymy je bezpiecznej podróży i czekamy a materiały, które udało jej się przygotować ;)

 A na zdjęciu poniżej Bertrand kilka miesięcy temu ;)


piątek, 3 kwietnia 2015

Gosia w Kamarunie - będą wieści z Yaounde!

Szalenie miło nam poinformować, ze po ubiegłorocznej Tanzanii, tym razem ktoś odwiedził Yaounde - od kilku z s.Aliną z Kamerunu jest na miejscu Gosia Emotikon grin 
Gosia odwiedzi nasz (i nie tylko nasze) dzieci, by jako fizjoterapeutka sprawdzić ich poziom rozwoju ruchowego, a niejako po godzinach dostarczy nam najświeższych nowinek ze stolicy Kamerunu. Życzymy jej udanego pobytu, owocnej i satysfakcjonującej pracy, ciepłych, ale znośnych dni i wyjątkowych Świąt Wielkanocnych na czerwonej, kameruńskiej ziemii. 
Ściskamy obie - Gosię i s.Alinę!


sobota, 21 marca 2015

Wycieczki dzieci z Mji Wa Huruma? Oczywiście, że tak! Butiama

Są rzeczy o których wcześniej nie pisaliśmy. Co nie znaczy, że się nie dzieją ;)

Dzieci z Town of Mercy (Mjiwa Huruma) były na trzech zorganizowanych wyjazdach. Pierwszy do Butiamy, drugi wyjazd był do Kiabakari – centrum miłosierdzia, a trzeci to był dwudniowy piknik w Epheta.

Dziś z okazji Pierwszego Dnia Wiosny opowiemy o pierwszej wycieczce ;)

Wycieczka do Butiama, 45 km na południowy wschód od Musomy. Urodził się tam Julius Kambarage Nyerere (1922 – 1999 – patron tutejszej szkoły podstawowej) – pierwszy i najbardziej lubiany prezydent Tanzanii. Jako jeden z pierwszych mieszkańców Tanganyika (nazwa Tanzanii przed zjednoczeniem z Zanzibarem 26 kwietnia 1964) ukończył uniwersytet (Edynburg). Po powrocie z Edynburga doprowadził do pokojowego uzyskania niepodległości Tanganyiki 9 grudnia 1961 roku (co było ogromnym wyczynem w porównaniu np. z Kenią, której droga do niepodległości była długa i krwawa). Nyerere wyznawał zasady równości dla wszystkich i ponad wszystko cenił pokój i rozwiązania bez użycia przemocy. Był nazywany „nauczycielem” i „ojcem narodu”. Mimo, że jego pomysł Ujamaa (zjednoczenia ludzi w wioskach) okazał się katastrofą to dzięki niemu Tanzania, jako jeden z nielicznych krajów Afryki, nigdy nie doświadczyła konfliktów na tle religijnym lub etnicznym. Nyerere jest postrzegany na równi z Nelsonem Mandelą jako jeden z najbardziej zasłużonych dla Afryki ludzi dwudziestego wieku. Umarł na białaczkę 14 października 1999 roku (obecnie jest to święto narodowe) i został pochowany w rodzinnym grobie niedaleko jego muzeum w Butiama.
26 kwietnia było święto narodowe bardzo hucznie obchodzone, szczególnie w Dar Es Salaam. Próbowałam dowiedzieć się co to za święto. Ludzie w Kigera Etuma nie potrafili mi tego powiedzieć lub mówili jakieś nieprawdziwe historie. Często mówili, że to dzień niepodległości. Po dłuższym dochodzeniu wiem, że była to 50 rocznica zjednoczenia z Zanzibarem i zmiana nazwy kraju z Tanganyika na Tanzania. Taki właśnie jest tu poziom edukacji, ludzie nie znają swojej historii, nie wiedzą co świętują. Miejmy nadzieję, że dzieciaki zapamiętają wyjazd i dzięki niemu będą wiedzieć coś więcej na temat swojego kraju.










sobota, 14 lutego 2015

Zostań Babcią, Dziedkiem lub Ciocią

Z powodu braku opłat na dzieci część z nich ma zaległości.
Staramy się  weryfikować przyczyny takiej sytuacji i braku opłat przez ponad rok, jest to trudne zważywszy na pełną dobrowolność udziału rodzica w programie adopcyjnym. Rozumiemy prośby o przedłużenie terminu, ale nie zawsze możemy czekać rok i dłużej.

W przypadku zakończenia adopcji i poinformowania nas o tym - szukamy nowych opiekunów od razu lub przyznajemy dzieci oczekującym w kolejności.

Prosimy osoby świadome zobowiązania i odpowiedzialności za dziecko o mailowe zgłoszenia gotowości przyjęcia pod opiekę malucha z nieuregulowaną sytuacją finansową – w chwili obecnej są to często zaległości z lat 2013-2015.

Dzieci zarówno z Tanzanii jak i z Kamerunu są finansowane „z góry” od dnia przyjęcia do programu, ze środków fundacji. Misjonarka potrzebuje ich regularnie, wg wydatków na miejscu. W związku z tym faktem, abym móc prowadzić program, wymagane jest refinansowanie poniesionych już kosztów przez Opiekuna, gdy dziecko go już uzyska, mimo przystąpienia do programu w późniejszym terminie lub np. w połowie roku. Koszty pokrywane na naukę i opiekę nad dzieckiem nie sa zerowane wraz z nowym opiekunem.

Często pojawiają się osoby chętne do regularnej adopcji na lata, jednak nie mogą refinansować zaległości, dlatego występujemy na przeciw oczekiwaniom innych  - zostań Babcią, Dziadkiem lub Ciocią.
Dokonaj jednorazowej spłaty zaległości konkretnego dziecka, by dać mu szansę na nowego Rodzica dzięki "czystej karcie" ;)

W przypadku braku znalezienia zastępczego opiekuna i braku spłat zaległości, będziemy musieli przekazać dziecku i jego rodzinie informacje o konieczności opuszczenia programu.

Każda pomoc jest ważna. I każda forma jest u nas mile widziana ;)
Dziękujemy za pomoc dzieciom!
adopcja@majaprzyszlosc.org.pl


Lista dzieci do adopcji bieżącej i dzieci z zaległościami  w linku poniżej
(aktualizowana na bieżąco; kwoty są podane na stronie):

www.majaprzyszlosc.org.pl/czekaja-na-pomoc


czwartek, 12 lutego 2015

Dzieci w rodzinie w kontekście alkoholizmu oczyma s.Tadeuszy. Kamerun.

Spojrzenie na alkoholizm s.Tadeuszy (w nawiązaniu do poprzedniego postu s.Aliny):

W odpowiedzi na pytanie, które padło wcześniej z naszej strony, siostra napisała:

"Problem alkoholowy istnieje, szczególnie w wioskach, ale według mnie w niektórych rodzinach w mieście również ma miejsce. 
W mieście jest jednak więcej funkcjonariuszy, pilnujących porządku, więcej ludzi wyżej edukowanych, wiec ten problem jest moim zdaniem mniej nasilony.
Natomiast w wioskach, co widać szczególnie wyraźnie na przykład  w niedzielne popołudnia, ma się wrażenie, że wszyscy są w mniejszym lub większym stopniu pod wpływem alkoholu.
Teraz, jeśli chodzi o naukę. W wielu rodzinach, to matka jest osobą, która ze swoich drobnych oszczędności płaci szkole za dziecko i ratuje sytuację finansowo (uzyskując pieniądze z drobnej hodowli czy sprzedaży) , kiedy tylko ojciec zaniedbuje. O takiej sytuacji mówiło mi wiele dzieci i młodych ludzi. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich ojców. Ci, którzy uzyskali wiedzę, edukację, są ogólnie poważani i często nawet bardziej wymagający w kwestii nauki, niż matki dzieci. s.Tadeusza"

niedziela, 1 lutego 2015

Życie rodzinne, szkolne w kontekście problemu alkoholizmu- s.Alina. Kamerun

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią
http://sercedlaafryki.blogspot.com/2014/03/problem-alkoholizmu-w-rodzinach-z.html

spróbujemy rozwinąć temat alkoholizmu w oparciu o relacje sióstr z  Kamerunu.

Szczere spojrzenie s.Aliny:

 Tutułem wstępu, jak wyglądają ogólnie relacje rodzinne i na płaszczyźnie rodzina/dziecko/szkoła

"Podobnie, jak wszędzie, problem alkoholowy dotyka także naszych rodzin.
 Jeśli chodzi o rodziców i świadomość edukacji, to raczej wszyscy chcą, aby ich dzieci mogły się kształcić, problem natomiast jest z wzięciem odpowiedzialności za edukację, czyli zainteresowaniem się, czy dziecko odrabia zadania, co robi w szkole i jak wygląda jego nauka itp. Z tym już trudniej, zwłaszcza u rodziców, którzy nie skończyli żadnej szkoły. Oni także nie są w stanie pomoc dzieciom odrobić lekcji stąd dziecko musi sobie radzić samo. Dlatego między innymi, aby pomóc w odrabianiu codziennych zadań, dzieci mają regularne zajęcia u nas na misji. Ci rodzice, którzy mieli  możliwość ukończenia szkoły, pilnują, aby dzieci były przygotowane i pracują z nimi w domu. Współpraca z nimi jest o wiele łatwiejsza. Spośród naszych dzieci jednak większość rodziców niestety nie ma ukończonych szkół i nie pomaga dzieciom w nauce.

Dlatego podczas spotkań z rodzicami ( odbywają się one raz w miesiącu), rodzice dostają między innymi za zadanie, aby iść do szkoły i dowiedzieć się, jak ich dzieci pracują i z takimi wiadomościami przychodzą do mnie.
Instruujemy rodziców także, aby dzieci chodziły do szkoły czyste , a ich ubrania były nie podarte. Tego wymaga także sama szkoła.
Rodzice mało rozmawiają ze swoimi dziećmi, najczęściej jest to krzyk, jak dziecko nabroi lub lanie- często porządne. ( o czym pisałam ostatnio)

Jeśli chodzi o problem alkoholowy, jest on także u nas, wśród rodzin naszych dzieci, a w szczególności dotyczy on ojców. Także ten temat poruszam na spotkaniach z rodzicami, gdyż uważam, że niedopuszczalne jest, aby dziecko szło głodne do szkoły, podczas gdy jego tata codziennie pije "bili bili"  (to tutejszy alkohol własnego wyrobu, produkowany z kukurydzy na użytek własny, ale także dostępny w sprzedaży) czy piwo, które już wcale nie jest tanie.
Problem ten dotyczy kilku rodzin z programu adopcyjnego, najczęściej to tata nadużywa alkoholu często, mimo że ma świadomość problemu. Niestety problem nadal trwa. 
Są ojcowie już teraz chorzy, wtedy przestali pić, ale wcześniej nadużywał alkoholu znacznie. 
Jest rodzic-tato 4 chłopców - pije najczęściej ze wszystkich i on najbardziej  maltretuje dzieci. Mama przestała bić, ale tato po wypiciu nie panuje nad sobą. Wspominałam także, ze chłopcy uciekali wcześniej z domu z powodu awantur. Tymczasem sytuacja się uspokoiła- chłopcy są radośni, awantury ustały. Dzieci bowiem mówią nam, co się dzieje na bieżąco w ich domu. 
Ojcowie potrafią zarobić na piwo a nie dać nic na jedzenie dla rodziny. To także niektóre dzieci  i rodziny objęte pomocą Fundacji. 

Mogę jednak napisać, że powoli widać efekty  współpracy z rodzicami, którzy mimo swojej biedy, są bardzo wdzięczni za pomoc - co tutaj się bardzo liczy. Uczą się przy tym nie tylko brać, ale także dzielić tym, czym mogą. Przykładem tego niech będzie, że po ostatnich obfitych zbiorach kukurydzy i my miałyśmy jej pod dostatkiem- to właśnie dzięki naszym rodzinom, które dzieliły się zbiorami. s.Alina"

sobota, 10 stycznia 2015

Rozliczamy zbiórkę trwajacą do dnia 10.01.2015r. I działamy dalej! Dziękujemy!


Pięknie dziękujemy za pomoc finansową i wszystkie wpłaty skierowane w okresie 31.01.2014 do 10.01.2015 r. na rachunek naszej zbiórki dla dzieci Afryki. Obecnie trwa rozliczanie zbiórki w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, ale pomoc kontynuujemy zgodnie z ustawą już na nowych zasadach – wpłaty na rachunek bankowy zostały wyłączone ze zbiórek publicznych, gdyż pozwalają na precyzyjne określenie celu na jaki Państwo wpłacają oraz w razie potrzeby umożliwiają identyfikacje nadawcy.

Konto 44 2490 0005 0000 4600 3246 9899 pozostaje aktualne ;)

piątek, 2 stycznia 2015

Zakupy przez internet - zawsze wejdź do sklepu przez stronę FANIMANI.pl , a każdym zakupem pomożesz dzieciom!

Rób zakupy w dowolnym sklepie internetowym! Pomoże nam % od Twoich zakupów!

Zakupy dla siebie, w dowolnym sklepie internetowym (ponad 300  najbardziej znanych sklepów i marek!)  - pomagaj bez wychodzenia z domu, nie dokładając złotówki? Tak!

Minęło szaleństwo świątecznych zakupów, ale dokonujemy ich przez cały rok.
Co kilka miesięcy ogarnia nas szaleństwo wyprzedaży, a i codziennych okazji nie brakuje - od książki, przez ubrania po lodówkę ;)

Co zrobić, aby pomóc finansowo dzieciom nie naruszając przy tym swojego budżetu?

Wejdź na zakupy do sklepu internetowego, przez stronę www.fanimani.pl, wskaż Fundację Maja Przyszłość z Konarzewa (woj. Wlkp) jako beneficjenta w trakcie zakupów, a procent od wydanej przez Ciebie kwoty zostanie przekazany na pomoc dzieciom Fundacji!

SETKI SKLEPÓW dostępnych – to tylko kilka kliknięć.


NIE ZAPOMNIJ PRZED ZAKUPAMI 
WYBRAĆ NAJPIERW FUNDACJI JAKO BENEFICJENTA ;)



Dziękujemy w imieniu podopiecznych i zapraszamy na zakupy przez okrągły rok!